Na początku chciałabym serdecznie Was przeprosić za brak analiz. Spowodowane to było naprzemiennie strachem przed maturą, brakiem weny i brakiem wiary we własne analizatorskie możliwości. Za co jeszcze raz przepraszam. Jestem niekompetentna, a fe! Matko... rok bez dodawania żadnej analizy. Czuję się z tym co najmniej dziwnie. Jednak obiecuję poprawę. Analizy NA PEWNO będą się pojawiały częściej. A przynajmniej częściej niż raz w roku.
Analizowany blogasek gryzie moje sumienie od roku. Nie dlatego, że jest opowiadaniem o idolach. Nie dlatego, że uważam, że trzynastolatkom powinno się zakazać dostępu do komputera do celów innch niż naukowych, tfu, edukacyjnych. Nie dlatego, że uważam An Cafe za pomyłkę przemysłu muzycznego. Po prostu napisana analiza nie chciała leżeć odłogiem bez szansy pokazania się.
Dedykowane Elfickiej, Klusce Śląskiej, Mrohnemu i nieistniejącej już ekipie Ścian Niewiedzy i Murów Tępoty, czyli Miss Deresive, Deszczowyjce i Yeppiemu.
so indżoj!
Zacznijmy od skonfrontowania się z osobą aŁtorki:
Jestem Chiyo!(Może chips?)~~ A właściwie to Beata xD
I tym samym mój światopogląd został zniszczony, albowiem imię te zawsze utożsamiałam z osobami mądrymi. T.T
Liczę 13 wiosenek.
To całkiem drogo...
Kocham Bou, całe An Cafe , kisieeeeel,
Aż ciśnie mi się na usta „ale sosna” :x
Japan Style i ogólnie całą Japonię!
Borze znalazłam koleżankę od serii tokusatsu!
Moja klawiatura jest take Eeee.. więc robie dużo literówek, mam nadzieję żetozignorujecie xD
Możemy odhaczyć punkt o wadliwej klawiaturze?
A teraz przechodzimy do treści właściwej. >D
-Aaaaaa!
Ktos krzyczy a po chwili da się słyszeć wielki huk.
Czyżby spełniło się moje marzenie? *oczyjakpięćzłotych*
-Co się stało?!-wpada do pokoju chłopak o blond włosach.
O MÓJ BORZE, czyżby to był Sakurai Yuuto? *nosebleed*
Ma na imię Bou.
Buuuu...
Ma na sobie różowe rurki i czarną bluzkę z krótkim rękawem z dekoldem wyciętym w serek.
Zastanawiam się, czy w tym przypadku to jego wybór, czy dostatecznie dużo im za to płacą.
”Dekold” yezzzz!
-Nic ci nie jest?- mówi przez smiech. Zobaczył że na podłodze leży rudowłosa dziewczyna w stercie ubrań. To jego przyjaciółka, Chiyo.
-Chyba widzisz?-odpowiada dziewczyna. Jest strasznie wściekła ale śmieje się jak opętana.
-Co ty znowu zrobiłaś?-Bou siada po turecku koło niej, cały czas sie śmiejąc.
Swój swojego zawsze pozna.
-Chciałam wyciągnąć moją żółtą bluzkę , o tą-wygrzebuję ze sterty kawałek materiału cały pozwijany-A że była wysoko to podskoczyłam i szafka z zawartością znalazła się na mojej głowie!
Co akurat za bardzo nie mogło jej zaszkodzić.
-Ty to zawsze coś zepsujesz-blondyn uśmiechnął się do niej.- A teraz się pośiesz bo zaraz idziemy do Miku i Terukiego.
Mogę się założyć, że jak wrócą pokój będzie magiczne posprzątany.
-Co? Teraz?! Nie jestem jeszce gotowa! Daj mi pół godziny, ok?-popatrzyła błagalnym wzrokiem.
-OK, tylko pędem.-odpowiedział Bou. Wstał-A tak wogóle to zosatw te ubrania posprzątasz później-Rzucił jej różowy podkoszulek na twarz.
Niech zgadnę nałoży tę bluzkę i czarne spodnie? A FFFFFFFUUUUU.
-Bardzo śmieszne!-krzykneła Chiyo by przyjaciel ja usłyszał. Był juz na korytarzu.
Tak spieprzał, że aż się kurzyło.
-Miku! Brałeś moje czarne spodnie?!
-Eeeee...Tak! Sorry, są brudne.
Nie chcę wiedzieć co w nich robił.
Teruki zaczął się śmiać. Poszedł do swojego pokoju i założył inne spodnie. Rurki w czerwono-czarną kratę.
Nie skomentuję wyboru.
Obaj czekali na gości. Miku właśnie nasypywał chipsy do misek, Teruki po ubraniu spodni zaczął stawiac puszki piwa na stole. Było ich tyle żeby nie przegiąć z tym trunkiem.
Bo jakże wysublimowanym alkoholem jest zwykły browar dla trzynastolatek. :C
-Chyba powinniśmy powiedzieć Bou i Chiyo że Takuya,Yu~ki i Kanon tez przyjdzie, co?
- Noo,chyba tak...Bo będzie tak jak ostatnio.
-No niezle sie wtedy posprzeczali!
Ale nie wolno się kłócić z chorymi psychicznie! Bo Takuya, Yuki i Kanon to chyba jedna osoba.
Ostatnio:
Impreza u Miku i Terukiego.Chiyo spiewa. Bou gra na gitarze. Na swojej ukochanej gitarze.
-Kanon, nie tańcz z tym piwem bo jeszce rozlejesz. Miku nie znosił plam na dywanie.
-Spoko, nić sie nie stanie!-odpowiedział mu Kanon.
Był kompletnie zalany. Tańczył, tańczył aż w końcu podknął się i cała zawartość puszki wylała się w strone mini-sceny.
-MOJA GITARA!!!!-wrzasnął Bou.
Reszty nie trzeba mówić
To ile pojemności w Japonii mają puszki z piwem? Bo zdawało mi się, że około 300ml.
Miku idze otworzyć. W Judaszu widzi dwie osoby.
Zdrajce i Apostoła? Jacyś dziwnie uduchowieni ci Japończycy.
Chłopak szarpnął za klamke , robiąc gościom możliwośc wejścia do środka.
Jakaż to łaska z jego strony...
Przywitali sie i poszli wszyscy razem do salonu gdzie była mioni-scena. Na dywanie widac jeszce kilka plam z piwa.
Było z sokiem, czy po prostu nie umieją sprzątać?
Teruki wstał tak samo jak Miku przywitał sie z gośćmi.
-Wiecie co, może powinniśmy wam to wczesniej powiedzieć, ale...
... spodziewamy się dziecka.
-O co chodzi?-spytał zdezorienowany Bou.
Chiyo przygladała się rozmowie w milczeniu.
Teruki popatrzył na Miku
-Zaprosiliśmy kogos jeszcze...
...przyjdzie za dziewięć miesięcy.
Tym razem to Teruki idzie otworzyć drzwi.
Trójka słyszy rozmowę.
-Hej, jest Bou i Chiyo?-spytał ktoś. Zdaje się że Yu~ki.
-Jasne-odpowiedział im perkusista.
Popatrzył na Kanona który szybko posmętniał.
-Nie mart się, jakoś sie to potoczy!-powiedział do niego Takuya, niewinie się uśmiechając.
-Zobaczymy-odburknął basista.
Zaczną się bić?
PO tej rozmowie cała czwórka skierowała się do salonu. Bou usłyszał że zbliża się m.in. Kanon. Był wściekły.
Anoo... jakby było SLD, to może byłby szczęśliwy.
-I się zacznie!! - oznajmiła Chiyo.-Trochę optymizmu!- Miku zrobił minę która robawiła wszystkich do łez. O dziwo, nawet Bou. Teruki, Takuya, Yu~ki i Kanon weszli do salonu. Gdy zobaczyli ze wszycy śmieja się z Bóg wie czego dołączyli do nich.
Aż chciałabym poprosić o numer do ich dilera. xD
-Ey czopy, z czego sie śmiejemy!?- Yu~ki nie przestawał sie śmiać.
Właśnie odpowiedziałeś na własne pytanie!
-Z tego!!- MIku zrobił jeszce raz tą swoja minę. Tym razem cała siódemka wylądowała na podłodze.
Bo amunicja jest takim zabawnym tematem...
-Ty, Bou gniewasz sie jeszce na mnie?-spytał przez śmiech Kanon.
-A wyglądam??!!-wybuchnął śmiechem, tym razem Bou.
To jak był obrażony miał na czole wytatuowany wielki czerwony napis „FOCH”, czy co?
-Dobra, chyba powinniśmy wstac z tej podłogi- zawołał Takuya.
-Dlaczego?-zaśmiała się Chiyo.
- Bo jeszcze wybaczymy całemu światu.
-Bo nam jest zamotnie na kanapie!!!-krzykneli Yu~ki i Takuya,którze przed chilą wskoczyli na wyszej wymienipony mebel (xD)
zromota... o.O
-No już wstajemy!-Miku pomógł wstac Bou, Bou Chiyo, Chiyo Kanonowi, Kanon Terukiemu i tak wszyscy znależli się na jednej kanapie.
Dziadek za rzepkę, babcia za dziadka, wnuczek za babcię... To chyba nie to. :D
-Ała!- krzyknął Yu~ki. Spadł z kanapy, Bou na niego.
-Sory no ,Chiyo mnie zepchneła!- popatrzył się łobuzersko w stronę dziewczyny.
-Wcale nie!- dziewczyna udaję focha (xD)
-Dobra koniec tych wygłópów! Zaczynamy Impreze!!- wrzasnął na cały głos Kanon.
Pierdolnięciem!
Na mini-scene wskoczył Bou, Miku i Teruki. Dopadli instrumentów i zaczeła sie jazda.
Chyba na Guitar Hero. :D
Piwo zostało wychlane po godzinie ,więc Takuya musiał iśc po więcej. Jak wrócił zamienił się z Bou na scenie. Po trzech cztrerech godzinach tylko Chiyo i Yu~ki byli trzeżwi. Choć niewiele im brakowało.
A ja się pytam gdzie byli rodzice?
-Blondie suwaj dupsko z fotela!- mamrotał Miku.
-Sory, kochana nie tym razem-palnął Bou po czym spodł z fotela. Co za ironia xD!
I mistrz drugiego planu od razu.
Miku rzucił sie na fotel po czym spoadł na Bou. Kanon spał napodłodze całkiem zalany. Teruki tak samo. Chiyo siedziała na kanapie, koło niej Yu~ki z głową Takuyi na kolanach.
No to syto było...
-Ty, daj pozyczyć te kawaii~skie okularki!-jękneła Chiyo.
Dobijcie mnie...
Przymierzyła. Włożyła jeszce puchatą poduszke na głowę ( leżała na kanapie)
I najlepiej jej nie zdejmuj.
-Ohayo! Jestem Yu~ki, keyboardzista An Cafe! W tym momencie łóżeczko dla mojego przyjacielka Takuyi!- zaczeła sie wygłópiać.
Właśnie „wygłópiać”...
Yu~ki wybuchnął śmiechem. Śmiał się tak głosno że obudził Takuye. Ten wstał zkolan Yu~kiego i rozglądnął się dookoła.
-Kobieto, wyglądasz jak Yu~ki!!- wybuchnął śmiechem.
Teraz śmiała się juz cała trójka.
Poważnie, Dajcie mi namiary na ich dilera.
W tym momencie Teruki wstał, ciągnąc za soba Kanona.
-Z czego sie brechtacie?- spytał zamulony.
-Z tego!-pokazał Yu~ki na Chyio. ta jego widok zrobił azeza i wystawiła język. Kanon znowu znalazł się na podłodze. ty mrazem ze śmiechu.
Śmieją się razem zgodnie jak w miasteczku Pleasentville przed kolorową rewolucją. To nie jest fajne.
-Złaź ze mnie, czopie!!- usłszli krzyk. Bou nie mógł się wydostac spod Miku, co wywołało jeszce większe napady śmiechu.
Miku wstał i popatrzył się na wszystkich. Nie rozumiał co się stało.
To jest nas dwoje. :D
*Chociaż nie jestem zadowolona z takiego towarzystwa *
Jezu! Moja głowa! pomyślał Miku dopiero co się budząc.-Niezła była wczoraj impreza!-wycedził.
Jak na gimnazjum... Nie, wait! Nawet tam miałam lepsze.(co powodem do dumy nie jest)
Zadzownił telefon.
-Teruki! Rusz ten zad i odbierz! Mi jeszcze głowa napierdziela po wczorajszym!!
Do aŁtorki: co Ty wiesz, dzieciaku...
Cisza.
-Teruki, jasna cholera!
Znowu cisza.
Musiał zejść na dół i odebrać.
Aż korona mu z głowy spadła...
-Halo?!-spytał lekko wkurzony.
-No cześc chyba wiesz kto mówi ^^!! -odezwał się głos w telefonie.
Schizia? Z resztą Japońce to zdolny naród nawet potrafią emotikonami rozmawiać! o.O
-Kużwa, Teruki !-powstrzymał sie-Gdzie jestes do cholery?!
Zdradza cię!
-A wyskoczyliśmy na soczek żeby kaca złagodzić -słychać śmiechy w słuchawce.
-I mnie nie zaprosiliście! Uważaj bo strzele focha!- powiedział na półpoważnie Miku.
-No nie gniewaj sie juz na nas!- usłyszał głos Chiyo-Spałeś jak niemowlak i nie mieliśy serca cię budzić!
Ale pieluchy zmieniliśmy!
-Własnie nie gniewaj się za to-dorzucił inny głos. Zdaje się że Kanona.- Przyniesiemy ci na wynos^^ Pomarańczowy!! Idziemy już do ciebie!
To kto jest bardziej zacofany? Ja jak chcę soku to idę do sklepu... *co jest?*
-Oooo! Super! Tylko z tym sokiem się pośpieszcie!xD
-Taaa! Już biegniemy-dorzucił Takuya.
-Mam nadzieję -powiedział rozbawiony Miku.
-To widzimy się na 15 minut!!- wykrzyczeli Bou i Yu~ki. Salwy śiechu. Koniec rozmowy.
Serio chciałabym wiedzieć co oni biorą. Ewentualnie co ich tak śmieszy.
*Nie ma takiego bicia!*
Miku biegnie na górę ubrać się.
Wbiegł do pokoju, i jednym ruchem otworzył szafę. Wygrzebał jakieś rurki w czarno-czerwoną kratę, Na nich miał łańcuch przywieszony przy kieszeniach. Różową bluzkę z emotkionem Nyappy! na piersi i fioletowe trampki.
To on ma stopy na klacie? I tak oto odhaczamy opis stroju. *na stronie* I beznadziejny gust aŁtorki. Czerwone z różowym? v.v
Kiedy się ubrał zbiegł na dól. Wsadził ust kawałek kanapki z sałatą i popił to jeszcze ciepłą herbatą.
Czy on ma anoreksję?
Po takim jakże "pożywnym" śniadaniu nasypał do miski chipsy które zostały po imprezie.
Kiedy nalewał coca-colę do szklanek
Czy oni mają pięć lat i nie potrafią ręką znaleźć własnych tyłków?
Szybko skończył prace i poszedł otworzyć. Bou i Chiyo robili głópie miny do "Judasza". Miku otworzył.
Ale Judasz ma beznadziejną robotę. Poza tym w Japonii używają wideodomofonów, heeeej!
-Nareszcie! Juz nie mogłem się was doczekać!-uśmiechnął się głópio.
Czy to jest powaga, czy to jest prowokacja?
I tym filozoficznym pytaniem zakończymy tą część analizy. : )
BTW. analizując TO COŚ odkryłam u siebie syndrom Perry'ego Coxa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

4 komentarze:
Muahahahaha, Judasz mnie ómarł. Będę się teraz WYGŁÓPIAĆ i wgl.
I żądam większej częstotliwości pojawiania się analiz, Katusiu!
Fajnie,że pojawiła się nowa analiza.
Biedny Judasz, taką robotę dostać : (
Mam nadzieje, że w późniejszych "notkach" jakoś się na nich zemści.
Albo się wygłÓpi.
Katuś, wreszcie. Judasz ma przesrane, wolę zostać sobą. A tak poza tym to mnie jakoś nie rozśmieszyło. Może nie mam nastroju? A może to przez słuchanie UNKLE? Przez męski pms? Cholera wie...
I tak Cie kocham! Analizuj!
Prześlij komentarz