Życie jest jak niezmierna toń wiecznie czarnego morza. Kryjące w swym wnętrzu tysiące sekretów, kusi każdego człowieka. Prawdziwy odcień czarnego morza ujrzysz dopiero wtedy, gdy się w nim utopisz. Tylko wówczas będziesz wiedział, że głębia iskrzy się tęczą, której nigdy już nie dotkniesz.
Ała, początek blogaska i już spotykamy muzy aŁtorek: Mrhoock i Cierpienie.
Pamiętam tylko, że wtedy padało. Dzień zapowiadał się nie miło, a Hokage polecił nam kolejną misję. Sakura powoli zaczynała wątpić, lecz nie ja.
A ja już zwątpiłam.
Sam zastanawiałem się, po co to wszystko?
To ja miałam podobnie jak skończyłam osiemnaście lat.
Pamiętam tylko, że wtedy zapadła grobowa cisza. Ciemny las przysłaniał smukłą postać mojego „przyjaciela”.
Po tylu analizach to będzie dziwne, iż mamskojarzenia?
Przykład aŁtorkowej poezyi:Zgrabny ruch, blask ostrza, świst broni...<> do której nijam ma się następne zdanieBezgłośnie rozdeptywana rosa po porannym deszczu.
O bezgłosy święty Lolu...
Mrohny: rozdeptywana rosa? Majgad, niemal słyszę płaczące matki-rosy
Pamiętam tylko, że wtedy spadłem z Nim, z urwiska. Chidori, błyskawica wyzwalająca się z ciała kruczowłosego, raziła niemiłosiernie. Jeden krótki krzyk, zimno, ciepło, ból w okolicy żeber, przeciągły jęk Sasuke.
I ja mam uwierzyć, że to scena walki?
na początku myślałem ,że to seks. a Ty mnie uświadamiasz...
Ciężki oddech nie dawał ulgi zranionym, prawie rozmiażdżonym płucom i znękanemu organizmowi.
To czym ok kutrzygwiazdki oddychał? Wbudowanym płucosercem?
Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech...słodka agonia przy każdym, najdrobniejszym ruchu.
Zaraz powiem coś konstruktywnego. *szaleńczy śmiech* Nie mogę, Przerwa-Tetmajer tutaj wysiada. *co jest?*
[najbardziej boli mnie to, że przeżywam to samo z innego powodu.]
Pamiętam tylko, że wtedy Ktoś do mnie mówił. Kłótnia, wrzaski tak głośne, kroki tak głośnie...
I nawet słońce świeciło za głośno.
Czuły dotyk koło skroni, słowa, których znaczenia nie rozumiałem,zaćmiony umysł, zaćmiona świadomość, do której dochodziły co rusz delikatne podmuchy faktów.
A gdzieś w oddali zaszczekał pudel...
Pamiętam tylko, że wtedy słońce oplotło moją piekącą twarz.
[obrazek jaki zobaczyłam w swej wyobrażani pozostawię dla siebie]
Pamiętam tylko, że wtedy całą Konoha otaczał mocny, dławiący zapach Krokusów, kwiatów z natury gardzących uczuciami i światem dookoła, oraz niemniej wyraźna woń Wrzosów , samotników, wyrażających przechodniom swój podziw, dla kolejnych mijających dni.
Od kiedy z Naruto taki florysta-romantyk?
Wtedy, Dzisiaj, Teraz...nie wiem dalej, skąd tak naprawdę poczułem cudowny aromat roślin. Czy to był sen? Czy też jawa? Czy zwyczajna prawda? Rzeczywistość?
A to jest tylko oPko.
Wtedy byłem pewny jednego: Złowieszcze przesłanie, które oddawały subtelne,zielone istoty,miało mnie boleśnie przytłoczyć, już następnego dnia zniszczyć najśmielsze marzenia.
Odstaw prochy albo zmień dealera.
Pierwsze co usłyszałem po tak uciążliwej ciszy umysłu, było mocne bębnienie kropli wody o szklaną powierzchnię okna.
*facepalm*
Wybudziwszy się z omdlenia, próbowałem odnaleźć się w owej sytuacji.
To „owej ” to taka zmyłka, że och-mam-lat-piętnaście-ale-jestem-taka-wyedukowana., powtarzam zmyłka.
Sam nie wiedziałem, czy moje oczy są otwarte czy zamknięte. Lekko przesunąłem głowę w prawo. Nagle straszliwy ból przeszył mi głowę, zaczynając od potylicy, a na skroniach kończąc. Sapnąłem z bólu, próbując nie poruszać się już ani razu więcej. Wtem coś koło mnie poruszyło się szybko, jakby nierealnie. Dokładnie tak, ze nie byłem pewny czy to było na prawdę, czy tylko mi się zdawało.
Nie wiem co bardziej mnie zadziwia: słowo „potylica” użyte w takim tekście, czy niezidentyfikowany obiekt latający po sali szpitalnej Naruto.
[to był shuriken, po prostu chcieli się pozbyć chwasta!]
Oddychałem ciężko i głośno, wypełniając pokój swego rodzaju harmonią, muzyką, łączącą się z szumem deszczu.
*zapala zapalniczkę i macha nią w rytm oddechu Narutosława*
Chciałem coś powiedzieć, ale kiedy tylko otworzyłem usta, ból ponowił się ze zdwojoną siłą. Znowu sapnięcie, przesycone moją męką.
Taką męką, że św. Szczepan to przy Naruto zwykły leszcz.
- Naruto...?- usłyszałem cichy głos. Zdawał się być pełny cierpienia, bólu, współczucia, jednakże nie tracił z tego wszystkiego ostrego i typowo mrocznego akcentu, który tak mocno wbił mi się w mózg kilka lat temu...
Głos Sasia mroczny? Chyba z wiemy jakiej strony.
- S..ke..
Głodnych nakarmić, czy spragnionych napoić?
Chłopak zabrał rękę, odsuną się.
ONE odsuną i to jeszcze w czasie teraźniejszym! A ON odsunął!
Czułem, jak powietrze dookoła nas zadrżało, przemieszczał się...
To ile on ważył.
[powietrze zadrżało, mrrau!]
- Naruto, nawet nie wiesz jak się bałem...Ja...Ja mam już dość, w ostateczności już zabiłem ich wszystkich, już nie chce wiesz? Zostanę tu z wami tylko proszę powiedz, ze nic ci nie jest...błagam...ja sam nie wiem...Dlaczego to mówię, ale wtedy... To straszne nie chce tego wspominać... Tak się bałem, ale teraz jest dobrze...Bo jest dobrze...prawda?...-mówił szybko i cicho, ale ku memu zdziwieniu wszystko słyszałem. Chociaż łaził w tę i z powrotem miałem wrażenie, że jest koło mnie i prowadzi ten swój smutny, niezrozumiały monolog.
Ale cięcia się nie słyszał.
Heh, a myślałem, że Uchiha nie mówią więcej niż 2 słowa i mruknięcie w swej wypowiedzi...poza tym zawsze są tacy dumni...Chyba to nie on...
Albo podstawiony przez iluminacki spisek pozorant.
Nagle coś znowu znalazło się przy mnie, nie był to chłopak ten stał chyba koło bębniącego okna, bo drażniący stuk lekko się stłumił...
Stuk? Czy tam był House?
- Słyszysz mnie?...- zapytał dźwięczny, kobiecy głos. Niespodziewanie poczułem ostry zapach wanilii, fiołków i alkoholu...kilku innych chemikaliów. Zimna dłoń przejechała po mojej twarzy, dążąc po szyi, obojczykach, torsie...
Schodząc coraz niżej i niżej...
- Sakura, Co z nim jest?!- prawie krzyknął mężczyzna, a smukła ręka z prędkością światła opuściła moje ciało
To seksu nie będzie? Anię dopadła grypa. *co jest?*
- Mówiłam ci, to był szok...Dobrze, ze wybudził się po tym miesiącu- rzekła lekko przygnębiona, jakby z nutką gniewu i zmieszania.
I jeszcze z delikatnym akcencikiem zmieszania.
Czyżby podobało jej się dotykanie mnie? To jakieś porąbane...
O tak! Jak całe opko zresztą.
CHWILA! Miesiąc?! Spałem cały miesiąc...nic dziwnego, ze takie wszystko sztywne i głośne...
*parsk* Szczególnie, że na jego zębach można już wygrać VI Symfonię Beethovena
- Gówno mnie obchodzi czy szok, czy alergia, czy co...Powiedz jak on się ma? Czy...nie...KIEDY z tego wyjdzie? KIEDY wylezie z tego szpitalnego burdelu!?
Jak nie patrzeć dobre podsumowanie NFZ. Gwoli ścisłości to mówi się 'agencja towarzyska' nie 'burdel'
- Nie podnoś głosu! Poza tym nie obrażaj mojego miejsca pracy...
Bo związki zawodowe dobiorą ci się do dupy.
Byłem prawie pewny, ze ścisnęła w tym momencie pięści i szykowała się do ewentualnego ataku na kruczowłosego chłopaka.
Zwierzęta zamiast włosów? Konkurencja dla Gorgon!
Ten podszedł szybkim krokiem i lekko dotknął mojego obolałego przedramienia. Zaczynało mnie to wkurzać!
To co ja mam powiedzieć o sobie?
Nie wiem gdzie jestem, no teraz już wiem...Nie wiem na cholerę i w ogóle po jakiego?! Co się stało, ze spałem miesiąc?! Przecież to nie tak powinno się odbyć. Kyuubi powinien mi to wszystko zatentegować przez góra tydzień, no dwa! Ale miesiąc?!
A to lisek chytrusek!
Sasuke wciąż dotykając mojej ręki nachylił się do mnie tak, ze czułem podmuch jego oddechu na swoim czole...
O ma~mo! Zaczyna się robić gorąco idę po popcorn.
- Naruto...Odezwij się...Powiedz coś do mnie!- mówił spokojnie, ale z obawą
Taa cud, że w ogóle mówił,
- No nie poddawaj się! Tylko jedno słowo...
A może być więcej: *chrząka* „Pokonam dziś siebie, pokonam sibie udowodnię, że mkożna lep--” Ale tym jabłkiem to mogliście nie rzucać!
Zebrałem mój cały gniew w jednym punkcie kulminacyjnym i w końcu odezwałem się do tego debila...
- Gdzie moje BRAVO z zestawem EMO? - zapiszczał
- Spier...dalaj...gnoj...ku
Ubogi masz słownik chłopcze.
-Ty powalony...-charkną Uchiha nieźle wkurzony, za to Sakura przytuliła się do mnie mocno, co zaowocowało głośnym jękiem bólu.
To Sakurcia nie kocha już Sasia? I jest bardziej S, a Naruto wykazuje skłonności M? Słodko!
Wtem zdałem sobie sprawę, że Sakurcia nieświadomie wbija w mój tors swoje cudowne piersi. Myśląc o tym zmieszałem się nieco i zarumieniłem.
WIEDZIAŁAM!
- Boże Naruto, ale nam napędziłeś strachu, wtedy na tym urwisku...-powiedziała z ulgą i przysiadła na łóżku. Zauważyłem, ze materac po drugiej stronie też się ugiął. Nie wiem dlaczego, ale nie byłem szczęśliwy, mimo, że mówili o tym wszystkim tak poważnie i z wyraźnym przejęciem, mnie jakoś nic nie ruszało. Wtem przypomniałem sobie o kilku istotnych faktach...
Mój tatuś nie żyje, a przed śmiercią zapieczętował we mnie straszliwego demona, który terroryzował wioskę, której był
- Sakura...Urwisko...Co wtedy...?- zapytałem cicho. Z radością stwierdziłem, ze przeraźliwa migrena poszła w niepamięć.
Za to zaczął widzieć dźwięki.
W pokoju zapadła nagła cisza. Nie wiem czemu, ale miałem wrażenie, ze dwójka wymienia między sobą porozumiewawcze spojrzenia. Ponownie hałas bębniącego deszczu zaszumiał mi w głowie. Strasznie irytujące, ulewa musiała być przednia skoro tak mocno waliło w szkło.
Szczególnie po tym jak dwa Stratusy wypiły za dużo.
Znowu ciepła dłoń na moim przedramieniu, tym razem przejechała lekko w dół i uścisnęła moje obolałe wciąż palce.
Aż tak źle...?-prychnąłem
- Uchiha...okazu...jący...ża..l...-wysapałem z uśmiechem na twarzy
-Przestań Uzumaki...-warknął zrozpaczony. Dobra teraz to mi się w ogóle nie podoba! Takie zachowanie nie pasuje do Sasuke! To znaczy tylko jedno, Albo nie mam głowy
I jesteś w stanie robić za narratora tej wspaniałej opowieści? Mastah!
Albo wywalili mnie z wioski...
-Co...jest...Gadaj...pa..dalcu..- dodałem na osłodzenie poprzedniej wypowiedzi. Milczeli, oboje.
mpreg? *nadzieja w głosie*
Jakie to wkurzające! Złe wieści przekazuje się raz dwa, trochę bólu, zawodu itp., potem wyciera się łzy i z miną wszystko ok. idzie się dalej przez życie nie?...Ja tak przynajmniej robię...
O MÓJ BOŻE! Kanon!
Słyszałem jak drzwi cichuteńko stuknęły, a kruczowłosy spiął się lekko. Chyba dziewczyna wyszła, zwalając całą sprawę na Uchiha...
-Jesteśmy sami...-powiedział jakby do siebie. Prychnąłem z dezaprobatą.
Nie piernicz tylko bierz się za to co musisz.
-Powiedz...-zajęczałem bezgłośnie, na co mocniej ścisnął moje palce. Czułem jak pochyla się nade mną, po chwili wraca do poprzedniej pozycji. Uniósł mą dłoń w górę i położył na czymś szorstkim i nierównym.
-Czujesz to...?-
Myślimy o tym samym?
-...Jest na twoich oczach...
Zamarłem. Nigdy jeszcze nie miałem bandażowanych oczu, zawsze jak głowę to głowę, inne części ciała także, ale żeby oczy?...Coś zdecydowanie było tu nie tak. Moje ciało zadrżało, a w tym samym momencie w mojej głowie rozbłysło jasne światło.
Ke?
-Pamiętasz naszą walkę?...Jak spadliśmy z urwiska...Byłeś prawie cały zasmolony...ale oddychałeś. Najgorszy był widok...-zatrzymał się i ponownie uścisnął mi dłoń- ...Uzumaki...Ja...Twoje oczy...Nigdy mi tego nie wybaczysz prawda? Nawet jeśli spełnię twoje marzenie, jeśli spełnię marzenie Sakury? Jeśli wrócę do Konoha?
I się wyjaśniło! Sakura jest yaoistką! CDN>

7 komentarze:
Uważam, że ał!toreczka posunęła się tak daleko w swej mrooHcznej tfu!rczości, iż stwierdziła możliwość zrobienia z Naruto Hidana do potęgi minus pierwszej. Akatsukowiec miał tak, że głowa żyła bez ciała, a Naruto miał tak, że ciało myślało bez głowy. To dobiero sztuka...
Deidara by w tej chwili wysadził mnie w powietrze.
Ale podobało mi się. Cała analizatornia jestświetna! Chciałabym więcej i częściej widzieć tu nowe posty. Mam nawet odpowiednie oPko do analizy: sakura212.bloog.pl . Jak tylko skończysz, Reifujin-sama, pastwić sie nad tamtym niedorozwinietym oPkiem o widzącym dźwięki Naruto, to polecam to na kolejny rzut.
Pozdrawiam i życzę owocnej pracy.
W najbliższym czasie dodam do linków na swoim blogu.
Kanon? *przeciera oczy i przygląda się jeszcze raz* Tam pojawił się KANON!
"Nawet jeśli spełnię twoje marzenie, jeśli spełnię marzenie Sakury? Jeśli wrócę do Konoha?"
"I się wyjaśniło! Sakura jest yaoistką! CDN>"
Rozwaliło mnie!
Dobra robota, Kat!
Eto... A "ONE odsuną" nie jest w czasie przyszłym przypadkiem? Bo teraźniejszy to chyba "odsuwają się", czyż nie?
@Monogakari: Wybacz mój błąd. Już poprawiam.
Borze, ale wpadka... Chyba czeka mnie za to jakaś kara borska czy cuś. ;p
I dziękuję za wyłapanie tego błędu, nie jestem w stanie ocenić jaki wtedy był mój stan umysłu, ale jestem tylko człowiekiem i powiem krótko: zdarza się. :0 A niepowinno.
* nie powinno!
Prześlij komentarz