czwartek, 24 września 2009

NaruSasu i językoznawstwo. 1/3

Nie każcie mi się tłumaczyć dlaczego tyle czasu nie było analiz. Po pewnej lidze wydarzań miałam nie robić analizy tego oPka, ale wiecie jak to mówią: „nigdy nie mów nigdy”. Kasia pragnie pozdrowić Mrohnego, Kluskę Śląską(ale zawiało nepotyzmem. xD), Gilrainę i autorkę opka – Agii-chan. Dziękuję za wsparcie i za waszą miłość i w ogóle.

Życie jest jak niezmierna toń wiecznie czarnego morza. Kryjące w swym wnętrzu tysiące sekretów, kusi każdego człowieka. Prawdziwy odcień czarnego morza ujrzysz dopiero wtedy, gdy się w nim utopisz. Tylko wówczas będziesz wiedział, że głębia iskrzy się tęczą, której nigdy już nie dotkniesz.
Ała, początek blogaska i już spotykamy muzy aŁtorek: Mrhoock i Cierpienie.

Pamiętam tylko, że wtedy padało. Dzień zapowiadał się nie miło, a Hokage polecił nam kolejną misję. Sakura powoli zaczynała wątpić, lecz nie ja.
A ja już zwątpiłam.

Sam zastanawiałem się, po co to wszystko?
To ja miałam podobnie jak skończyłam osiemnaście lat.


Pamiętam tylko, że wtedy zapadła grobowa cisza. Ciemny las przysłaniał smukłą postać mojego „przyjaciela”.
Po tylu analizach to będzie dziwne, iż mamskojarzenia?

Przykład aŁtorkowej poezyi:Zgrabny ruch, blask ostrza, świst broni...<> do której nijam ma się następne zdanieBezgłośnie rozdeptywana rosa po porannym deszczu.
O bezgłosy święty Lolu...
Mrohny: rozdeptywana rosa? Majgad, niemal słyszę płaczące matki-rosy


Pamiętam tylko, że wtedy spadłem z Nim, z urwiska. Chidori, błyskawica wyzwalająca się z ciała kruczowłosego, raziła niemiłosiernie. Jeden krótki krzyk, zimno, ciepło, ból w okolicy żeber, przeciągły jęk Sasuke.
I ja mam uwierzyć, że to scena walki?
na początku myślałem ,że to seks. a Ty mnie uświadamiasz...

Ciężki oddech nie dawał ulgi zranionym, prawie rozmiażdżonym płucom i znękanemu organizmowi.
To czym ok kutrzygwiazdki oddychał? Wbudowanym płucosercem?

Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech...słodka agonia przy każdym, najdrobniejszym ruchu.
Zaraz powiem coś konstruktywnego. *szaleńczy śmiech* Nie mogę, Przerwa-Tetmajer tutaj wysiada. *co jest?*
[najbardziej boli mnie to, że przeżywam to samo z innego powodu.]

Pamiętam tylko, że wtedy Ktoś do mnie mówił. Kłótnia, wrzaski tak głośne, kroki tak głośnie...
I nawet słońce świeciło za głośno.

Czuły dotyk koło skroni, słowa, których znaczenia nie rozumiałem,zaćmiony umysł, zaćmiona świadomość, do której dochodziły co rusz delikatne podmuchy faktów.
A gdzieś w oddali zaszczekał pudel...

Pamiętam tylko, że wtedy słońce oplotło moją piekącą twarz.
[obrazek jaki zobaczyłam w swej wyobrażani pozostawię dla siebie]

Pamiętam tylko, że wtedy całą Konoha otaczał mocny, dławiący zapach Krokusów, kwiatów z natury gardzących uczuciami i światem dookoła, oraz niemniej wyraźna woń Wrzosów , samotników, wyrażających przechodniom swój podziw, dla kolejnych mijających dni.
Od kiedy z Naruto taki florysta-romantyk?

Wtedy, Dzisiaj, Teraz...nie wiem dalej, skąd tak naprawdę poczułem cudowny aromat roślin. Czy to był sen? Czy też jawa? Czy zwyczajna prawda? Rzeczywistość?
A to jest tylko oPko.

Wtedy byłem pewny jednego: Złowieszcze przesłanie, które oddawały subtelne,zielone istoty,miało mnie boleśnie przytłoczyć, już następnego dnia zniszczyć najśmielsze marzenia.
Odstaw prochy albo zmień dealera.

Pierwsze co usłyszałem po tak uciążliwej ciszy umysłu, było mocne bębnienie kropli wody o szklaną powierzchnię okna.
*facepalm*

Wybudziwszy się z omdlenia, próbowałem odnaleźć się w owej sytuacji.
To „owej ” to taka zmyłka, że och-mam-lat-piętnaście-ale-jestem-taka-wyedukowana., powtarzam zmyłka.

Sam nie wiedziałem, czy moje oczy są otwarte czy zamknięte. Lekko przesunąłem głowę w prawo. Nagle straszliwy ból przeszył mi głowę, zaczynając od potylicy, a na skroniach kończąc. Sapnąłem z bólu, próbując nie poruszać się już ani razu więcej. Wtem coś koło mnie poruszyło się szybko, jakby nierealnie. Dokładnie tak, ze nie byłem pewny czy to było na prawdę, czy tylko mi się zdawało.
Nie wiem co bardziej mnie zadziwia: słowo „potylica” użyte w takim tekście, czy niezidentyfikowany obiekt latający po sali szpitalnej Naruto.
[to był shuriken, po prostu chcieli się pozbyć chwasta!]


Oddychałem ciężko i głośno, wypełniając pokój swego rodzaju harmonią, muzyką, łączącą się z szumem deszczu.
*zapala zapalniczkę i macha nią w rytm oddechu Narutosława*

Chciałem coś powiedzieć, ale kiedy tylko otworzyłem usta, ból ponowił się ze zdwojoną siłą. Znowu sapnięcie, przesycone moją męką.
Taką męką, że św. Szczepan to przy Naruto zwykły leszcz.

- Naruto...?- usłyszałem cichy głos. Zdawał się być pełny cierpienia, bólu, współczucia, jednakże nie tracił z tego wszystkiego ostrego i typowo mrocznego akcentu, który tak mocno wbił mi się w mózg kilka lat temu...
Głos Sasia mroczny? Chyba z wiemy jakiej strony.

- S..ke..
Głodnych nakarmić, czy spragnionych napoić?

Chłopak zabrał rękę, odsuną się.
ONE odsuną i to jeszcze w czasie teraźniejszym! A ON odsunął!

Czułem, jak powietrze dookoła nas zadrżało, przemieszczał się...
To ile on ważył.
[powietrze zadrżało, mrrau!]



- Naruto, nawet nie wiesz jak się bałem...Ja...Ja mam już dość, w ostateczności już zabiłem ich wszystkich, już nie chce wiesz? Zostanę tu z wami tylko proszę powiedz, ze nic ci nie jest...błagam...ja sam nie wiem...Dlaczego to mówię, ale wtedy... To straszne nie chce tego wspominać... Tak się bałem, ale teraz jest dobrze...Bo jest dobrze...prawda?...-mówił szybko i cicho, ale ku memu zdziwieniu wszystko słyszałem. Chociaż łaził w tę i z powrotem miałem wrażenie, że jest koło mnie i prowadzi ten swój smutny, niezrozumiały monolog.
Ale cięcia się nie słyszał.

Heh, a myślałem, że Uchiha nie mówią więcej niż 2 słowa i mruknięcie w swej wypowiedzi...poza tym zawsze są tacy dumni...Chyba to nie on...
Albo podstawiony przez iluminacki spisek pozorant.

Nagle coś znowu znalazło się przy mnie, nie był to chłopak ten stał chyba koło bębniącego okna, bo drażniący stuk lekko się stłumił...
Stuk? Czy tam był House?

- Słyszysz mnie?...- zapytał dźwięczny, kobiecy głos. Niespodziewanie poczułem ostry zapach wanilii, fiołków i alkoholu...kilku innych chemikaliów. Zimna dłoń przejechała po mojej twarzy, dążąc po szyi, obojczykach, torsie...
Schodząc coraz niżej i niżej...

- Sakura, Co z nim jest?!- prawie krzyknął mężczyzna, a smukła ręka z prędkością światła opuściła moje ciało
To seksu nie będzie? Anię dopadła grypa. *co jest?*

- Mówiłam ci, to był szok...Dobrze, ze wybudził się po tym miesiącu- rzekła lekko przygnębiona, jakby z nutką gniewu i zmieszania.
I jeszcze z delikatnym akcencikiem zmieszania.

Czyżby podobało jej się dotykanie mnie? To jakieś porąbane...
O tak! Jak całe opko zresztą.

CHWILA! Miesiąc?! Spałem cały miesiąc...nic dziwnego, ze takie wszystko sztywne i głośne...
*parsk* Szczególnie, że na jego zębach można już wygrać VI Symfonię Beethovena

- Gówno mnie obchodzi czy szok, czy alergia, czy co...Powiedz jak on się ma? Czy...nie...KIEDY z tego wyjdzie? KIEDY wylezie z tego szpitalnego burdelu!?
Jak nie patrzeć dobre podsumowanie NFZ. Gwoli ścisłości to mówi się 'agencja towarzyska' nie 'burdel'

- Nie podnoś głosu! Poza tym nie obrażaj mojego miejsca pracy...
Bo związki zawodowe dobiorą ci się do dupy.

Byłem prawie pewny, ze ścisnęła w tym momencie pięści i szykowała się do ewentualnego ataku na kruczowłosego chłopaka.
Zwierzęta zamiast włosów? Konkurencja dla Gorgon!

Ten podszedł szybkim krokiem i lekko dotknął mojego obolałego przedramienia. Zaczynało mnie to wkurzać!
To co ja mam powiedzieć o sobie?

Nie wiem gdzie jestem, no teraz już wiem...Nie wiem na cholerę i w ogóle po jakiego?! Co się stało, ze spałem miesiąc?! Przecież to nie tak powinno się odbyć. Kyuubi powinien mi to wszystko zatentegować przez góra tydzień, no dwa! Ale miesiąc?!
A to lisek chytrusek!

Sasuke wciąż dotykając mojej ręki nachylił się do mnie tak, ze czułem podmuch jego oddechu na swoim czole...
O ma~mo! Zaczyna się robić gorąco idę po popcorn.

- Naruto...Odezwij się...Powiedz coś do mnie!- mówił spokojnie, ale z obawą
Taa cud, że w ogóle mówił,

- No nie poddawaj się! Tylko jedno słowo...
A może być więcej: *chrząka* „Pokonam dziś siebie, pokonam sibie udowodnię, że mkożna lep--” Ale tym jabłkiem to mogliście nie rzucać!

Zebrałem mój cały gniew w jednym punkcie kulminacyjnym i w końcu odezwałem się do tego debila...
- Gdzie moje BRAVO z zestawem EMO? - zapiszczał

- Spier...dalaj...gnoj...ku
Ubogi masz słownik chłopcze.

-Ty powalony...-charkną Uchiha nieźle wkurzony, za to Sakura przytuliła się do mnie mocno, co zaowocowało głośnym jękiem bólu.
To Sakurcia nie kocha już Sasia? I jest bardziej S, a Naruto wykazuje skłonności M? Słodko!

Wtem zdałem sobie sprawę, że Sakurcia nieświadomie wbija w mój tors swoje cudowne piersi. Myśląc o tym zmieszałem się nieco i zarumieniłem.
WIEDZIAŁAM!

- Boże Naruto, ale nam napędziłeś strachu, wtedy na tym urwisku...-powiedziała z ulgą i przysiadła na łóżku. Zauważyłem, ze materac po drugiej stronie też się ugiął. Nie wiem dlaczego, ale nie byłem szczęśliwy, mimo, że mówili o tym wszystkim tak poważnie i z wyraźnym przejęciem, mnie jakoś nic nie ruszało. Wtem przypomniałem sobie o kilku istotnych faktach...
Mój tatuś nie żyje, a przed śmiercią zapieczętował we mnie straszliwego demona, który terroryzował wioskę, której był sołtysem Hokage. Masz wymówkę!

- Sakura...Urwisko...Co wtedy...?- zapytałem cicho. Z radością stwierdziłem, ze przeraźliwa migrena poszła w niepamięć.
Za to zaczął widzieć dźwięki.

W pokoju zapadła nagła cisza. Nie wiem czemu, ale miałem wrażenie, ze dwójka wymienia między sobą porozumiewawcze spojrzenia. Ponownie hałas bębniącego deszczu zaszumiał mi w głowie. Strasznie irytujące, ulewa musiała być przednia skoro tak mocno waliło w szkło.
Szczególnie po tym jak dwa Stratusy wypiły za dużo.

Znowu ciepła dłoń na moim przedramieniu, tym razem przejechała lekko w dół i uścisnęła moje obolałe wciąż palce.
Aż tak źle...?-prychnąłem
- Uchiha...okazu...jący...ża..l...-wysapałem z uśmiechem na twarzy
-Przestań Uzumaki...-warknął zrozpaczony. Dobra teraz to mi się w ogóle nie podoba! Takie zachowanie nie pasuje do Sasuke! To znaczy tylko jedno, Albo nie mam głowy
I jesteś w stanie robić za narratora tej wspaniałej opowieści? Mastah!

Albo wywalili mnie z wioski...
-Co...jest...Gadaj...pa..dalcu..- dodałem na osłodzenie poprzedniej wypowiedzi. Milczeli, oboje.
mpreg? *nadzieja w głosie*

Jakie to wkurzające! Złe wieści przekazuje się raz dwa, trochę bólu, zawodu itp., potem wyciera się łzy i z miną wszystko ok. idzie się dalej przez życie nie?...Ja tak przynajmniej robię...
O MÓJ BOŻE! Kanon!

Słyszałem jak drzwi cichuteńko stuknęły, a kruczowłosy spiął się lekko. Chyba dziewczyna wyszła, zwalając całą sprawę na Uchiha...
-Jesteśmy sami...-powiedział jakby do siebie. Prychnąłem z dezaprobatą.
Nie piernicz tylko bierz się za to co musisz.

-Powiedz...-zajęczałem bezgłośnie, na co mocniej ścisnął moje palce. Czułem jak pochyla się nade mną, po chwili wraca do poprzedniej pozycji. Uniósł mą dłoń w górę i położył na czymś szorstkim i nierównym.
-Czujesz to...?-
Myślimy o tym samym?


-...Jest na twoich oczach...
Zamarłem. Nigdy jeszcze nie miałem bandażowanych oczu, zawsze jak głowę to głowę, inne części ciała także, ale żeby oczy?...Coś zdecydowanie było tu nie tak. Moje ciało zadrżało, a w tym samym momencie w mojej głowie rozbłysło jasne światło.
Ke?

-Pamiętasz naszą walkę?...Jak spadliśmy z urwiska...Byłeś prawie cały zasmolony...ale oddychałeś. Najgorszy był widok...-zatrzymał się i ponownie uścisnął mi dłoń- ...Uzumaki...Ja...Twoje oczy...Nigdy mi tego nie wybaczysz prawda? Nawet jeśli spełnię twoje marzenie, jeśli spełnię marzenie Sakury? Jeśli wrócę do Konoha?
I się wyjaśniło! Sakura jest yaoistką! CDN>

poniedziałek, 4 maja 2009

Pimp My VampireRide - Twilight wannabe edition.

Ja to mam szczęście. Jestem w trakcie czytania megamrocznej biblii nastolatek. (Po polsku zaczyna się na "Z", a po angielsku na "T"). O oto jest jak w tytule opowieść o wampirach, futbolistach amerykańskich(ale tylko w planach, bo w spisie postaci są a w opku - nie.). Wesoły miks.
Mój słuszny brat(o ironio!) Mrochny wspiera duchowo ta analizę. Za co serdecznie dziękuję. Blogasek znajdziemy TU.

-No to idę! - krzyknęłam do sióstr Agaty i Edyty. Szłam na przystanek razem z Ewą i Natalą w ciszy.
A gdzie powitanie z wysublimowanym buziaczkiem?

-Cześć! - powiedziałam do Asi. Po chwili doszła Kia i Eryk - moje kuzynostwo.
No mnożą się i wyskakują jak króliki.

-Hej! - krzyknęła Kia, po chwili dodała -Mamy z czegoś sprawdziany?
-Tak, z chemii - odpowiedziała Asia.
-Ha! Nic nie umiem! - zaśmiała się Kia -Ej, Mao, a ty umiesz? - zapytała
-Nie - odpowiedziałam
-No to żółwik!
Marysia ma wyjebane na edukację? Było. Marysia olewa sprawdziany? Było. Marysia nie umie? Tego jeszcze nie było!

Właśnie podjechał autobus, wsiadamy i słyszymy głupi głos opiekunki
- A wy się nie uczycie?
- My tylko zwiedzamy.

Opiekunka ma na imię Zofia, ale mówię na nią Zocha. Jest upierdliwa, podsłuchuje, plotkuje i nie grzeszy inteligencją.
Chodzący pudelek.

Kierowca to jej mąż. Ma wielkie gogle i mówię na niego Mucha, ale tak żeby nie słyszał. Jest przewrażliwiony na to słowo. Jeżeli ktoś tak na niego powie to jak spotka na drodze tą osobę to by ją przejechał... W każdym razie pasuję do siebie xD
*myśli* *myśli* To ja pójdę po wieniec dla Logiki...

W autobusie jest tłok, ponieważ siedzimy po trzech na dwóch siedzeniach, bo wójt nie chce dać drugiego autobusu, a jeździmy z podstawówką...
To opko na podstawie anime czy „Rancza”?

-No raczej nic ciekawego... oprócz tego, że dzieciaki zaczęły dyskutować... - powiedziała Malwina,(...)
*nuci* „Duże dzieci to nie igraszka...”

-Malwina jeździła po nich jak gówna po asfalcie i w końcu się uspokoiły.
*krztusi się wodą* Na miejscu Malwiny bym się nie cieszyła z tego porównania.

-Ach... Coś mi się zdaje, że trzeba będzie zrobić listę, pt. "Najmądrzejszy na Wsi" - powiedziałam.
I byś wygrała. Natomiast rankingu „Najmądrzejszy we Wsi ” to raczej nie. XD

-Jak mnie Plastuś wkurzy to mu nogi z dupy powyrywam! - krzyknęła Malwina
Szkoda, że ja tak nie mogę powiedzieć o Raskolnikowie...

-Wierz, że Plastuś to Plastuś. Po pierwsze to na bank cie wkurzy, po drugie to nogi sobie dorobi, bo ma plasteliny pod dostatkiem... - odpowiedziała Kinga
-To urwij mu głowę i nasraj do szyi - palnęłam pierwsze co mi na myśl wpadło...
-Ty, Mao ma nowy tekst! - błysła Malwina
-No jasne, że tak. Mao pobija rekordy w nowych tekstach! Wszystkich ugasi! - dodała Kinga
Tja... Jej teksty są lepsze od tych z basha i demotywatorów. Ach Marysiu!

-o nie, nie - zaprzeczyłam - Plastusia nie ugaszę, bo gówno się nie pali...
Wyobraźcie sobie że TU znajduje się komentarz. *facepalm*

-Ty powinnaś zostać naukowcem! - powiedziałam
-No, dostałabyś Nobla! - dodała Malwina
-Ta, chyba Jobla - powiedziała Kinga pukając nas po głowach.
O... Autoanaliza-chcemy-być-zabawni. FAIL.

Doszłyśmy do szkoły, przebrałyśmy buty w stroje ninja, strój Nike, strój Adama.

-Chciałam zgłosić nieprzygotowanie do lekcji
-Nie ma takiej potrzeby - odpowiedziała.
W końcu to Mary! (Chyba pora zainwestować w bobra co zna tysiąc bitów.)

Spojrzałam na nią zdziwiona. Potem dodała
-Masz iść do pani dyrektor, tam ktoś do ciebie przyszedł.
-Ktoś do Mnie przyszedł? - zapytałam jeszcze bardziej zdziwiona.
Tak i oferuje bardzo ładne kaftany.

-Tak, idź już, bo będzie się niecierpliwić - powiedziała, po czym szłam do drzwi kiedy dodała
-Spakuj się, bo coś mi się zdaje, że nie wrócisz na tą lekcje.
Phi, typowe.

Przede mną siedział młody chłopak o rudych włosach i czerwonych oczach, ze złotymi kolczykami w uszacz i miłym wyrazem twarzy. Gdzieś go już widziałam, ale nie pamiętam kiedy.
Może wtedy ? No, co wiosna?*kradnie kluskowe cojest?*

Lilia - tak nazywano mnie gdy na 3 dni zaginęłam w nieznanych okolicznościach... Sama nie wiem jak znalazłam się w domu. Nie chciałam o tym rozpamiętywać, ale kiedy tylko on mi o tym przypomniał, w głowie kłębiło mi się wiele pytań. Może on coś wie? Czego chce? Po co w ogóle tu przyszedł?
Oddać to co zabrał?

-Mao, przedstawiam ci Zelmana Clock`a. Chyba wiesz kim jest? - powiedziała pani dyrektor
Dyrektorka też była w to zamieszana?

-Wybaczcie, ale muszę was na chwilę zostawić samych. Mam pilny telefon - powiedziała i wyszła.
Już nie tylko Hogwart. Polskie szkoły także zarabiają na becikowym!

Siedziałam zamurowana. Nie wiedziałam co robić... Przede mną siedział Czarno-krwisty - tak mówiono na wampiry czystej i szlachetnej krwi posiadające jakieś nadprzyrodzone zdolności.
W dzisiejszych czasach... Gdzie Edward? *panika w głosie*

On był jednym z nich. Jednym z tych, którzy przeżyli i zasłużyli sobie odwagą, a za pomoc ludziom w zwycięstwie wojny. Wojna była ścisłą tajemnicą światową.
Tak ścisłą, że nawet uczniowie na polskim zadupiu u nim wiedzą.

Wampiry, które przeżyły, a przeżyły tylko 3, zostały wynagrodzone własnym Kodeksem Prawnym. W tym kodeksie Czarno-krwiści mają prawo do wszystkiego. Mogą bezkarnie kogoś zabić... na przykład teściową.

Pytanie czemu ja to wiem?
Lepiej się chemii ucz, a nie o wojnach wampirów!

-To... - wydałam z siebie głos.
-Tak?- zapytał
-Ty... Czy to ty 2 lata temu mnie uratowałeś? - zapytałam drżącym głosem.
-Tak - odpowiedział i uśmiechnął się.
-Dziękuje...- powiedziałam
-Nie ma za co siostrzyczko...
-Eee? Siostrzyczko?- Przerwałam mu.
Takiego sposobu na dowiadywanie się o pokrewieństwie jeszcze nie widziałam. A widziałam sporo.

-No tak. Jesteśmy rodzeństwem z lini krwi...
-Co?
-Jesteś Czarno-krwistą Księżniczką i przyszedłem po ciebie...
-Haaa!?
Uaaa *ziewa*

Wtedy złapał mnie za nadgarstek i przyłożył do swojej twarzy. Otworzył buzie, z której wystawały 2 długie kły. 1 kieł wbił mi w nadgarstek. Wyjął i z rany płynęła czarna krew.
Dżuma!

Jak? Przecież...
-Masz 2 układy krwionośne. Jeden główny i jeden dołączony do niego, ten z czarną krwią...- powiedział przerywając mi.
I jeszcze nie umarła na nadciśnienie?

-Ale jak czarną krew?- spytałam
-W tym układzie krwionośnym gromadzi się krew, którą wypiłaś. Daje ci ona siłę, nadprzyrodzone zdolności, a także szybką regenerację ciała.
Chyba w drugą stronę. Nadal twierdzę, że to jest dżuma.

-A jak to się stało, że posiadam ten układ? - zapytałam
-Prawdopodobnie ugryzł cie wampir Czarno-krwisty, który przewidział wojnę i bał się, że klan Czarno-krwistych wymarnie.
I tym samym Ortografia poszła się... Utopić.

Nie stałaś się wampirem, bo cie zapieczętował na 10-lat - wytłumaczył mi Zelman
-Skąd wiesz, że na 10 lat? - spytałam
Bo tak jest bardziej mhrocznie. No i nie zestarzejesz się za bardzo na nastoletnią wampirzycę.

-To jest najtrwalsza pieczęć Czarno-krwistych...
Tak to sobie tłumacz Zeluś. :>\

Więc jako Czarno-krwista jesteś moja siostrą. Nie wiadomo kiedy zostałaś dokładnie zapieczętowana więc będę się tobą opiekować, żebyś nikomu krzywdy nie zrobiła
Nie lepiej od razu jejzabić? *ostrzy kołek*

-Jaką krzywdę? - spytałam
-Jesteś nefrytową lilią... potrafisz wszystko krystalizować, dlatego nefrytowa, lilia bo jesteś Diclonius-em. Nie muszę ci tego tłumaczyć, co nie?
Wiecie co? Chyba związek „opowiadanie o wampirach” = „logika” nie istnieje.

Zelman podziękował, złapał mnie za talię. Wyszliśmy z gabinetu i ruszyliśmy w stronę parkingu. Dopiero teraz zobaczyłam, że Zelman jest wyższy ode mnie o pół głowy. Na parkingu stał Lamborghini Diablo SV. Mój ulubiony samochód. Zakochałam się w nim gdy miałam 7 lat.
Blachara... To na pewno własny pomysł. Bo czuję fale „myslowe” Stephenie Meyer.

-Podwozie podniosłeś czy mi się zdaje? - zapytałam
-Tak, inaczej bym tu nie dojechał - zaśmiał się Zelman.
Pimp My VampireRide - Twilight wannabe edition.

Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do mojego domu. Nie wiem czemu, ale mimo strachu czułam się przy nim bezpieczna.
Bella tez tak miała i powstała na ten temat zjebana książka.

W domu była mama i tata. Rodzeństwo było w szkole. Zelman zaczął in tłumaczyć wszystko od deski do deski, a ja w tym czasie się pakowałam w walizki, które Zelman przywiózł ze sobą. Spakowałam się i zeszłam na dół z jedną lżejszą walizką.
-Pomóc ci? - zapytał głupio
-Raczej... - odpowiedziałam.
Bo każdy rodzic puszcza swoje dziecko wszędzie z nowo poznanym wampirem. Z zaznaczeniem na wampirem.

Zaniósł do samochodu moje walizki gdy żegnałam się z rodzicami. Mama płakała i powiedziała:
-Pamiętaj czego cie nauczyliśmy.
Rozumiem, że to nie było „szanuj się” :D

-Będę pamiętać. Obiecuje - odparłam.
Każdy tak mówi.

Wyszliśmy z domu, wsiedliśmy do mojego kochanego samochodu i pojechaliśmy.
-Jak to zrobiłeś? - zapytałam
-Co takiego? - odpowiedział zdziwiony
-Jak przegadałeś moich rodziców?
-Mam to coś - powiedział i uśmiechnął się.
A raczej cztery „cosie”. W szczęce.

Już o nic go nie pytałam...
...

Pora na Telesfora! O, przepraszam na Mary:


Nazywamsię Mao Yoshiko. Od czasu przemiany byłam zwykłą 14-latką.Chodziłam dogimnazjum. byłam kłótliwa i nie lubiłam szkoły, a zwłaszczamojej...Wyżej macie moje "nieaktualne" zdjęcie;)

Tak wyglądam po przemianie mimo tego nadal jestem dowcipna, mam poczucie humoru, cięty język i jak to ujęła moja była wychowawczyni? Atak!
Pokemon, czy już wszystkie masz. *bezwstydneskojrzenianasłowoatak*

Mam na wszystko wytłumaczenie;)
Na swoją głupotę też?

Jestem także bardzo aktywna i nie potrafię usiedzieć 5 minut w jednym miejscy. pragnę zwiedzić świat, a najchętniej pojechałabym do Japonii.
Co tu się dziwić, że Japończycy nie lubią zagranicznych turystów, którzy tylko widzą w ich kraju samurajów i mangę i anime?

Ulubione zajęcie: słuchanie muzyki, tańczenie, buszowanie w necie, robienie zdjęć i spanie do późna;P
Martwi mnie ten „;P” na końcu *niemamskojarzeń*

Ulubione rzeczy: samochód Lamborghini Diablo SV,
Blachara...
mroczne rzeczy tj.czachy,demony, wampiry, a także bluzka z napisem "In the name of God, impuresouls of the living dead shall be banished into eternal damnation,Amen",
Dlaczego mnie to nie dziwi?
broń palną i kataną czyli samurajski miecz;D
C-co? Jak to się odmienia w mianowniku?

Miejmy nadzieję, że ciąg dalszy nie nastąpi.

A maturzystom życzymy połamania piór. :>

czwartek, 19 marca 2009

Soul Eater + Ouran: KatEvowe obrony anime z Mamoru Miyano. Part łan-slesz-tu.

Helou, po długiej przerwie. Która była spowodowana... Niemocą Kat. Ale wracam do siebie. Analiza stara, tylko nie miałam jak i kiedy podręczyć Ourana. (Ale będzie!) No, to: Itadakimasu!

A, niestety opko numer jeden umarło śmiercią czasową,a mądra inaczej Katusia usunęła linka z zakładek.


-Soul! Soul! Gdzie ten kretyn się podziewa? Soul! Aaa! To prawda, że faceci są beznadziejni!
Tylko ja mam wrażenie jakby to było wycięte z kiepskiego dramatu? oO

- Gdzie go tym razem wywiało? Tylko mi nie mówcie, że znowu do Blair-sama.
I prognoza na następujące dni: prosimy uważać, gdyż zbliżają się wichury mogące wywiać człowieka do Blair-sama.

Buuu. Czemu ja nie mam biustu?!
Albo mózgu? Chyba, że IQ jes proporcjonalne do rozmiaru miseczki stanika.

-Stało się coś?- obok Maki stał nikt inny jak Soul.
- Wiesz dlaczego nie mam biustu? – odpowiedziała zrozpaczona

Był to chłopak niewielkiego wzrostu.
Ale wielkiego ducha.

Jego białe włosy upadały na czoło lekko przykryte opaską. Czerwone oczy przyglądały jej się ze zdziwieniem.
Pewnie osiwiał i oczy mu poczerwieniały z traumy wystąpienia w tym oPku.

A usta wykrzywiły się w szelmowskim uśmiechu.
Sze, sco? oO

-Um…Tutaj jesteś. Wszędzie cię szukałam- Maka-chan zażenowana odwróciła głowę w bok, aby chłopak nie widział wypieków na jej twarzy.
Pewnie się bała, że zje jej bułeczki spod oczu i croissanta z ust.

Maka była chudą dziewczyną, która miała już dość uwag na temat swojego biustu, albo raczej jego braku.
To w końcu miała ten biust, czy nie?

Za bardzo to nie miała się czym pochwalić, jednak mimo to była ładną dziewczyną.
*rozgląda się* Kto?

Jasne włosy zakrywały jej ramiona, a zielone oczy śmiały się figlarnie za każdym razem, gdy obok niej był Soul.
Właśnie wyobraziłam sobie oczy z ustami. *udaje, że się tnie*

-Co się stało, że tak strasznie się wydzierałaś? Myślałem,że obdzierają ciebie ze skóry, czy coś w tym stylu- Soul podrapał się z tyłu głowy.
A Evans miał taką nadzieję... >.>

-Ech. Czy ty kiedykolwiek przestaniesz się tak zachowywać.Dziewczyny są takie irytujące.
Za tą swoją ‘’wspaniałą’’ uwagę chłopak dostał niezłe baty,czym się najwyraźniej nie przejął.
Masochista!

Wielka rana na czole, z której krew dosłownie sika była niczym, z poprzednimi, które dostał od Maki.
Eee? *szuka czarnych rzeczy na pogrzeb Logiki*

-Znowu. Black Star robi gorsze rzeczy, a nie ma tak źle jak ja.
-Bo ty nie jesteś Black Star'em kretynie- Maka spojrzała na niego jak na ostatnią ofiarę losu.
1.Bo to Black Star jest mistrzem broni,a nie Tsubaki. 2. Gdy zagramaniczny wyraz kończy się na spółgłoskę nie dodajemy apostrofu.

Nagle zobaczyli biegnącego w ich stronę Kida, Syna Shinigami-sama. Zwiewał przed dwiema dziewczynami,
Tylko dwiema? A ja i Ik to kto? Duchy?
Yondaime: A rzesza fangirlsów?

(...)które jak się okazało były jego bronią.
A ja już miałam nadzieję, że... No nieważne. >D

-Aaaa! Gome ne! Nie moja wina, że nie mogę żyć z myślą, że nie macie symetrycznych cycków!
Czy on w takich przepadkach przypadkiem nie mdleje? O.O Kanonie, żyjesz?

Sama nie potrafiła określić dlaczego. Coraz częściej jej myśli wędrowały do białowłosego partnera.
Ale niestety nie wracały.

I nie chodziło tu o jakieś zauroczenie, czy coś w tym stylu (tak bynajmniej sobie wmawiała). Lubiła go. To wszystko. Niestety sama nie potrafiła w to uwierzyć.
*kopie grób Ś.P Logice*

-...Zgadzasz się?... Maka! Żyjesz? Maka!- Soul machał jej ręką przed oczami.
Już widzę w oczach Ik nadzieję, że jednak nie. :D

-Co? Co się stało?
Motyw Maćka z Klanu? Jest.

”Myśli” Maki o jej ojcu:
Denerwował ją. Nigdy nie próbowała tego ukryć. Uważała, że ojciec zachowuje się jak dziecko, które wciąż nie rozumie niektórych rzeczy. A dzisiejsze zachowanie tego dowodzi. No bo jaki normalny rodzic  wyskakuje z ukrycia , aby przestraszyć swoją córkę? Żaden.
A Kurosaki Isshin to jaki typ ojca? A co aŁtorka powie o ojcu Tamakiego Suou? Hę? Albo o Echizen Nanjirou?

A poza tym nienawidzi go za to co zrobił mamie. Wiecznie latał za innymi''laskami'' udając, że wszystko jest w porządku.
Niemożliwe! Spirit ma syndrom Lucjusza?

. Mężczyzna, kiedy zauważył, że jego jedynaczka wykazuje nim (Soulem) zainteresowanie, postanowił zabawić się we swatkę.
Z tego wynika, że Spirit=Soul i próbuję się wyswatać z WŁASNĄ córką? Pozostawmy to pytanie bez odpowiedzi.

A teraz czas na ofijarę numer dewa. Który nadejdzie... kiedyś.

środa, 14 stycznia 2009

REPETA: Naruto: Zamaskowany Naruciak i za dużo Jetixa. 1/3

Jako, że rocznica tego, a nie innego biznesu zbliża się bezczelnie,a ja w tym czasie będę opiekować się dziećmi nieprzetartego szlaku. Tak powtórki najlepszych analiz z myloga, które jakby nie patrzeć ciągle mnie śmieszą. I wcale nie musicie znać fandomu. Te analizy wszystko wyjaśniają. Albowiem moje pierwsze analizowanie pseudo-opka-shouneny miają to do siebie, że fabuła jest prosta jak budowa cepa.

Zamaskowany Naruciak i za dużo Jetixa . 1/3

Witamy na kolejnej analizie. Dotyczy ona prawdziwego gwałtu na kanonie „Naruto”. Tym razem siłą sprowadziłam Naruto, bo musi się bronić. Poniżej dowiecie się dlaczego:

Adres opka : http://sensei-naruto.blog.onet.pl/

KatEv: Uzumaki! Durniu wyłaź mamy robotę![krzyczy zaglądając pod biurko]
Naruto: A-ale, dlaczego ja? Musisz znowu się nade mną znęcać?
K.E: Jakbyś zgadł.>.<
N: Powiem Tsunade! Poskarżę się! To nawet porządna misja nie jest!
K.E: Przecież wygrałam cię w karty![makao] A przywracanie sobie dobrego imienia nie uznasz za misję?
N: [pod nosem] Ona jest gorsza od Tsunade.


Zaczynamy!

Dedykowane Forum Killerz. I Kishimoto-sensei. Bo tak.

-Ty nic nie warty,słaby śmieciu!!!-Tsunade nie mogła powstrzymać swojej wściekłości-Ten zwój zawierał wszystkie tajemnice wioski!Jak mogłeś dopuścić do jego kradzieży!
KatEv: No właśnie jak mogłeś!
N: że co Dattebayo?


Nie słuchał też Sasuke ,który z niego kpił.Wciąż słyszał słowa Piątej:" nic nie warty...slaby..śmieć"Wiedział ,że może zrobić tylko jedno żeby byl szanowany.W tej wiosce już nigdy nie będzie ale może w innej?...
K.E: I może w innej znajdziesz brakujący przecinek.
N: A co to ten przecinek dattebayo?
K.E.: Taki znak interpunkcyjny zmora autorek.


-Zapominasz z kim masz doczynienia Tsunade-wyszeptał i poprosił w duchu lisiego demona o czakrę.
K.E.:[robi minę jak Mikołaj Kowalczyk(?) z KMN-u] Wiesz z kim tańczysz?
N: Ale ja jej już nie używam i o nic nie proszę tego głupiego lisa!


Był teraz pod wpływem lisa.
K.E: Naruto jakie to uczucie być pod wpływem lisa?
N: Ja czytałem te twoje Newscośtam Nie znam tego Tomasza i nie kieruje moim życiem!
K.E: Idioto ja tu o Kyuubim mówię!
N: Nie wiem, nie pamiętam, ale potem strasznie boli.
K.E.: Niemamskojarzeń, niemamskojarzeń… >.<


Chłopiec jednym ruchem odwiązał ochraniacz na czoło ze znakiem Konohy ,rzucił na ziemię i podeptal.
N.[siedzi za KatEv nogi podkulone i palcem skrobie podłogę z zażenowania]

-Odchodzę-wrzasnął i pobiegł do okna.Rzucił jeszcze jedno spojrzenie Piątej i szepnął tak żeby tylko ona to słyszała.
-Przysięgam,że wróce i cię zabije.
Chciał już wyskoczyć przez okno ale zachaczył spodniami o biurko Hokage i zaczął lecieć na dół wrzeszcząc:
-Dlaczego ja?Nawet dobrze uciec nie moge!
*Tego nie skomentujemy, KatEv leży na podłodze ze śmiechu, a Naruto bije głową i ścianę. Z krzykiem „Naze, naze?”*


Styl Naruto jutsu lotu!
K.E.: A ja znam jutsu British Airways i się nie chwalę…

On sam miał już lat 20 i caly czas pnął się w górę.
K.E. : Jak dzikie pnącze. Uzumaki, do cholery jak masz się bronić brudząc mi swoją krwią ścianę to lepiej żebyś spadał na plan Shippuudena!
N.:Wreszcie...
K.E: T-ty chyba jesteś masochistą![ Tym samym K.E została sama na placu boju, bo Naruto zemdlał ze szczęścia.]


Jego senseiem był sam Lord Mizukage.Kochał to miejsce ale czegoś mu brakowało(D.Od.Aut.Pewnie najbardziej Ichiraku ramen!hehe!O_o)Brakowało mu przyjaciół,wspólnych treningów,jedzenia razem ramenu(O.Od.Aut.A nie mówiłam!?@)
No interesujące (D, Od An. Pewnie zaraz kwiknę.) Kwiik! (D. od An. A nie mówiłam!)

*Spóźniają sie*-pomyślałem
Niemożliwe, że pomyślał.

-Spóźniliście sie kumalski?-zapytałem i zrobiłem srogą minę.
Zły Jetix boli przez całe życie…

-Przepraszamy sensei ale Doi najpierw zgubił ochraniacz na czoło a potem jeszcze ku-nai'e.-powiedziała różowowowłosa dziewczynka i popatrzyła wzrokiem"Zabić Zabić Zaaaaabbbiiiiććććććććć!!!!!" na białowłosego chłopca o fioletowych oczach.
Biedaczek… Mieć w drużynie różowowłosego terminatora i jego ofiarę albinosa z fioletowymi soczewkami.

-Ja jestem Naruto Uzumaki.Lubie duzo rzeczy i dużo też nielubie.Marze o czymś co jest naprawdę fajne a moje hobby to...Jedzenie ramenu.-Moi uczniowie zrobili minę wyrażającą totalne załamanie.
O, trafił się im ramenowy świr. Cóż, bywa.

-Nazywam się Doi Sea.Uwielbiam jeść kulki ryżowe a nienawidzę Izo-popatrzył z żądzą mordu w oczah na ciemnowłosego chłopca.
[czyta na głos, żeby lepiej zrozumieć]"Nazywam się Doj Sii" o.O Że co, wurwa? Wydój morze? Jego rodzice chyba nie kochają " (...)Uwielbiam jeść kulki ryżowe a nienawidzę Izo. I ta "żądza mordu w oczach". Zaczynam się bać.

Boże,oni są całkowicie jak moja dawna drużyna mam nadzieje,że ja nie będe takim zboczeńcem jak Kakashi*
Haha. Przyganiał kocioł garnkowi. A Orinoke no jutsu to co technika plantatora pomidorów?

pomyślałem i przypomniałem sobie ksiązeczkę,którą Kakaś zawsze czytał czyli "Flirt a Gwałt".
To było Come Come Paradise, todzież Eldorado Flirtujących, teme!

-Marzę o zostaniu wspaniałym ninja i żeby ludzie mnie szanowali..A jak dorosnę to mam zamiar uciec z wioski i zostać Kazekage w wiosce Piasku-dokończył swoją wypowiedź.
Kogoś Wam to przypomina?[wystukuje alfabetem Morse'a literkę "N"]

-Dobrze ,następny-powiedziałem siląc się żey się nie roześmiać.*Ciekawe dlaczego do Piachu?*
To takie proste. Zabrać Gaarze piaskownicę. I foremki.


Zabrałem rzeczy i przeniosłem się do szarego budynku który naszczęście był obok budki z ramenem"Krwawa wioska-Krwawe ramen".
Jakie to mHroczne...

-Naruto-sensei co ty tu robisz?-zapytał zdziwiony Doi.
-Nie zadawaj pytań! * Naruto-sensei zrobił minę jak Vernon D. wobec Harrego P.*

-Muszę z wami mieszkac-odparłem i pomaszerowałem do swojego pokoju.
I raz i dwa, i raz i dwa. Wszyscy Ida dziś na lewą nogę! I lewa, i lewa!

Tym razem KatarzynaEv zamiast Naruto czy innego Ichigo zaprosiła wikipedię oraz Strowberry (debiut). Analizowany blogasek można znaleźć tutaj http://sensei-naruto.blog.onet.pl/

-Naruto ty i twoja drużyna macie pomóc drużynie z wioski ukrytej w lisciach (..)
-Co?Ale moja drużyna nie miała jeszcze żadnego treningu nie poradzą sobie z Akatsuki!
-Wiem o tym ale wszstkie inne bardziej doświadczone drużyny mają już przydzielone misje
Nie przejmuj się Naruto. Czasami, gdy nie ma chętnych do odpowiedzi też wybierają mnie, chociaż jestem bardzo mało doświadczona w temacie.

-Ale.......-zacząłem ale gdy zobaczyłem spojrzenia żądne krwi spojrzenia mojego eks-sensei i dziciaków nie chciało mi się sprzeciwiać.
Tylko ja przeczytałam "eks-seksi" xO? Btw. to chyba pierwsza autorka, która wie, że w naszym alfabecie nie ma "x".

-Za 3 dni.Osoby z wioski liścia ,które będą wam towarzyszyc to Sakura Haruno i Sasuke Uchiha pod nadzorem Kakashi'ego Hatake
Z takim pechem Naruto nie polecam wydawać na kupony lotka.

-Na Boga chłopie jesteś juninem napewno coś wymyślisz!-roześmiał się i wywalił ze drzwi.
Naruto utknął w drzwiach a ten ktoś pozwolił mu się wydostać?

-Ja muszę isć na zakupy jacyś chętni?-zapytałem i popatrzyłem na moich uczniów.
-Ja mogę pójść-powiedział Doi i poszliśmy do pierwszego sklepu z maskami na każdą okazję. Sklep zaopatrzeniowy "Rozmów w Tłoku".
Dajcie mu maskę Leppera. A to ma być niepodobny! Wiem Roman. Ewentualnie niech zrobi się na SweetSylwusię16.

-Eeeeee....Naruto-sensei?Co my tu robimy?Jak chcesz kupic maskę to moję ci porzyczyć z głową klauna!-powiedział spokojnie białowłosy.
*z nadzieją w głosie* Ronalda McDonalda?

-Co jeszce zastosujesz żeby się ukryc sensei?-zapytał podjarany Doi i popatrzył na mnie wyczekująco
O nie! Ogień! (Juz tłumaczę mój tok myślenia: podjarany <- jarać <- palić)
*śpiewa* Heja, heja, na, na, na, na ooo… marihuana! Mnie tam z czym innym się kojarzy >.>

-Heh...Myślałem o ramen...-krzyknąłem z uśmiechem i podrapałem się po głowie.
Prawą ręką w lewe ucho.

-Naruto sensei CZY TY MASZ RAMEN ZAMIAST MÓZGU????!!!!???
-No...Tak jakby..Ale z wołowiną!
Ja chyba tutaj powtórzę Lochę, ale mam wrażenia, że ten blogasek jest autoanalizą…

Czyt.Doi Wyjebał się na łeb
Nie wiem, kim jest Wyjebał, ale imienia mu nie zazdroszczę.
Prawie jak Jurek Psikutas w "Chłopaki nie płaczą." *chwila konsternacji* Kurna to było „Psikutas” bez „s”!

Chodzili po wodzie chodzili aż słońce zaczęło zachodzić.
A oni chodzili, i chodzili i tak doszli do Śródziemia.
*złowieszczym głosem* You shall not pass…

Nagle zza krzaków wyszła moja stara...
*Niekontrolowany napad kfiku*
Ale ja bym chciała taka Kushinę zobaczyć!

...drużyna a ja szybko naciągnąłem maskę na twarz.
*jęk zawodu*
Dołącza się.

Chodzili pokracznie po wodzie aż dobrneli do brzegu.Zemdleli z wysiłku i oczywiście ja musiałem ich zanosić z powrotem...
Spokojnie, elfy zaraz mu pomogą. Swoją drogą pierwszy raz widzę słowo "pokracznie" ale Google utrzymuje mnie w przekonaniu, że po prostu jestem nieoczytana.
Zaprawdę powiadam ci Stroł. AŁtorka cię wykiwała, bo jest takie słowo.
*Chowa się w kącie.*

*Notka od aŁtorki*
Tak,Tak,Yes Ou Jeah!!!!!!
Yes, yes, yes!
Strow, nie zachowuj się u mnie jak Marcinkiewicz. Chcesz tak porobić, to zapisz się do jego szkoły liderów.

Jeśli tak to przysięgam ,że odnajdę szmate i zabiję!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kill Szmata no Jutsu!

Albo nie bo miałabym szlaban:((((((
Tak, to ałtorka napisała pod postanowieniem morderstwa.
szuka pistolecika z Play.
*Koniec notki*

-Nie wydaje mi się-powiedziałem ledwo powstrzymując się od powiedzenia:"Kumalski"
Japończycy zawsze mają takie dziwne imiona?
Może „Dattebayo” to taki japoński odpowiednik Konstantynopoltańczykiewiczówna.?

-To jak się nazywam to wyłącznie moja sprawa kum.....kumasz
(Wezwie Gamabuntę?) czaczę?-zapytałem."Idiota,idiota,idiota!"-wrzeszczałem na siebie w duchu.
Naruto Uzumaki - ninja a w wolnym czasie robi na Marcina Hakiela, bo skąd ninja zna czaczę?
"Taniec z Ninjami"

-Naruto-sensei czy....czy mógłbym cię prosic o prywatne treningi?-zapytał umieniąc się ze wstydu.
*niemamskojarzeń, niemamskojarzeń.*
Za póóóźno!

-Dlaczego nie chcesz trenowac z drużyną?
Bo oni nie mają Wacka.

Moją samotność przerwał szelest liści za mną.
Szelest Liści z powodzeniem dotrzymywał mu towarzystwa.
Jakis zespój piosenki ekologicznej.

Rano ja i moja drużyna przygotowani do misji czekaliśmy na drużynę Kakashi'ego.Najpierw przyszli Sakura i Sasuke i na moje szczęście zatopili się w rozmowie czyli nie musiałem odpowiadać na trudne pytania np.Jak się nazywam?
*Niekontrolowany kfik* No tak, najtrudniejszym zadaniem na egzaminach jest puste okienko na imię i nazwisko.
U mnie na historii pan żałuje, że nie może za to przyznawać punktów, bo niektórzy mieliby lepsze oceny.

-Jak stałeś sie juninem?Testy w wiosce Mgły są najtrudniejsze ze wszystkich?-zapytał srebrnowłosy i popatrzył na mnie wyczekująco.
-Ja nie zdawałem egzaminu.
-To jak stałeś się juninem?-zapytał Sasuke
-Klękałem do miecza.
Albo po prostu egzaminator bardzo go.... lubił.

-Bo podczas napadu Akatsuki na wioskę pokonałem Deidarę i Itachiego Uchihę pietnastoma ruchami-powiedziałem i zatopiłem się we wspomnieniach.
*Szuka kwadracika.* tak dochodze do wniosku, że Ero-sennin to przy mnie płotka >.>
Kat, piętnastoma ruchami, nie pozycjami czy cuś. Myślę, że kwadracik nie jest na razie potrzebny.
No wiesz piętnaście ruchów ręka po mieczu... Stop! To chore. Ja ze wszystkiego potrafię orgie zrobić.

Sasuke stał zamurowany.
Tym razem to Cegła z Gipsem i Zaprawą no Jutsu lub jak kto woli Technika Cegły, Gipsu i Zaprawy.
Krócej: Murarz no jutsu.

-Zasada numer jeden: nie pozwól żeby przeciwnik naszedł cie od tyłu-powiedziałem
Matko, znowu >.>
Ojej. Tym razem, to nawet ja uległam. Idę po czerwony papier przeznaczony na serduszka dla mojej młodszej siostry.

-Styl ognia pustynny kwiat feniksa!-krzyknął a w moją stronę poleciały płomienie.
Heloł?
O rety! Faweks! Zaraz zza rogu wyskoczy Dark Vader.
To będzie Minato w masce i wysapię "Naruto jestem twoją starą".


-Dobrze....Nauczę cię chodzić.-powiedziałem a Doi zrobił załamana minę
Nie chcę nikogo obrazić, ale jakiś małosprawny ten ninja jak na nastolatka.

-W POWIETRZU KRETYNIE!
Myliłam się. On jest wręcz wyjątkowo sprawny. Ejże, a może to X-Men?
Chodzić w powietrzu? *Jej DragonBallowa część poczuła się urażona. Bo nawet oni tak nie potrafią.*

Pokazałem Sea jak koncentrowac czarkę w powierzchni całego ciała i zmieniać jej poziom w zależności od siły i kiercnku wiatru
Wiem, że to dwunastolatkowi, ale dlaczego wszystko kojarzy mi się z procentami?
Kierncku? Czy jest na sali Ślązak (ewentualnie Góral)?

Odsunąłem sie od niej ,bo żyła na jej czole zaczęła niebezpiecznie pulsować.
"Żyła sobie żyła i ta żyła już nie żyła bo w tej żyle żyła żyła a ta żyła już nie żyła" - Was też uczyli czegoś takiego w szkole?
Nie, ja znam numer o Stole z Powyłamywanymi nogami i wierszyk o Saszy co szedł suchą drogą.


-Pokonałeś mojego brata,pokonałeś mnie jednym palcem jak ty to robisz?Ile ty właściwie masz lat?
-Odpowiedz na pytanie nr.1:Poprostu jestem lepszy i silniejszy od ciebie pogódź sie z tym spróbuj mi udowodnic ,ze tak nie jest!-powiedziałem czy wprawiłem dawnego przyjaciela w zamurowanie.
Powtórzyłem słowa ,które on mi powiedział kiedy miałem 12 lat.
Teraz na pewno nie zorientują się kim jesteś

Nagle silne uderzenie zbiło Sasuke z nóg i teraz leżał twarzą na ziemi.
Przed nami stało 15 amaskowanych ninja szykujących się do ataku.
Jak na mój gust, to oni już zaatakowali.

Rzygnął krwią
To co on jadł na śniadanie? Hm... A może to nie krew tylko strawiony keczup?

-Jutsu czterech żywiołów połączenie smocza aura jutsu!
Kanapka z masłem, ogórkiem i pomidorami kanapka!

Wystartowałem i uderzyłem siwowłosego w brzuch do góry.
Przemoc wobec starszych. No... chyba, że to był Moher
Napisałaby, że beret spadł z głowy.
Co kropelka sklei, sklei, żadna siła nie rozklei!
Pani wybaczy, ale Naruto jest tutaj Mary Sue! On może wszystko.

Członek Akatsuki uderzył głową o twardą ziemię(no wkońcu to wioska kamienia) i tracąc życie.
To przecież logiczne, że ziemia w Wiosce Kamienia jest twarda. Zamiast wody mają pewnie lód.
Pewnie Wioska Kamienia w kanji znaczy to samo co klimat subpolarny.

To ci się spodoba Kat!
Dei atakował go swoimi żukami z gliny i ptaszkami( BEZ SKOJARZEŃ! CHODZI O TAKIE Z GLINY!)
*ma inny tok myślenia* Zaraz, to te żuki mają ptaszki? No w sumie jak by się inaczej rozmnażały… >.>
Nawet nie pomyślałam o innych ptaszkach...


-Ja Naruto-sensei!!!!!!!!!!!!!!
Ja przeżyję, ten gwałt na kanonie, to robienie z Naruto Mary Sue, ale niemieckiego nie zniosę. *wali głowa w blat biurka.*


Wykonałek kilkadziesiąt szybkich gestów i kilka centymetrów przed moimi uczniami trzasnęły 2 zielonkawe pioruny sprawiając ,że ziemia się rozstąpiła( ja nie muszę używać do tego piorunów, jakbym walnął pięścią albo kopnął efekt byłby 50000 razy silniejszy)
No to wiemy u kogo uczył się Chuck Norris.

Za chwilę zjawiły się dwie różowowłose,fioletowowłosy i czarnowłosy
Po czym brzybiegły inne niebieskowłose, czarnosłose, mangoliowłose, broązowowłose, śliwkowowłose i turkusowowłose. Zaraz po nich przylazł jeszcze jakiś bękart o włosach maroon.

Po chwili ułyszałem głośny krzyk.
Zadam teraz bardzo standardowe pytanie jak na taką okoliczność. A słyszałaś kiedyś cichy T.T?
Na Discovery na pewno tylko to był kszyk. XD

i sorrki za błędy.
Zostawmy tę sprawę Sądowi Ostatecznemu.
Czyli profesorowi Miodkowi?

-Sasuke....-szepnąłem i razem z innymi popędziliśmy w stronę krzyku.Kiedy dotarliśmy na miejsce zobaczyliśmy Itachiego Uchihę wbijającego ku-nai w żebra brata.
Moment, to przypadkiem Itachi nie powinien nieżyć? W sensie, że do tego jak Naruto został Juninem.
Gaara i Jezus zmartwychwstali to Itachi też może.

-Sasuke-kuuuuuuuuun!-wrzasnęła Sakura ze łzami w oczach(Od.Aut. Oto jedne z 10000000000000000 powodów dlaczego nie nawidze tego różowego gówna! )
Ja tam lubię Sakurę. A mogłabyś podać pozostałe 9999999999999999 powodów?
Coś jak 100 (?) najczestrzych plam.

Wziełem Sasuke na ręcę i położyłem na jakimś kamieniu po czym zacząłem rozprowadzać zieloną medyczną aurę po jego ciele.
Zaraz, Naruto zna jakieś dziwne Jutsu Czterech Żywiołów, ma Rasengana opanowanego do perfekcji i jeszcze medyk? Boję się kontynuować analizę.
On ją tylko rozsmarowywuje (zielone coś). Do tego może nie trzeba specjalnych umiejętności...

-Hai!-krzyknął zsyłając faceta na tamten świat.
Jedenastolatek albo dwunastolatek? Nie, mnie już nic nie zdziwi.
Tylko ci przypominam, że to Naruto. W kanonie młodsi zabijali.

-Idź szybko do lasu i przynieś mi nasiona i owoce Hinustulkusa
Prawie jak Guambana, Kumkwat, Persymona, Salak.
Będą robić sok! (Nie Kat, zwykły sok do picia.)
A ty mnie już o podteksty oskarżasz? *foch*

-Zaatakowało mnie jakis 5 gości w mocherowych sweterkach i powiaedzieli,ze nie będę okradał lasu i zaczeli rzujac ze mnie siekierami......
Stowarzyszenie Moherowych Drwali. Przecież nie pozwolą, żeby gówniarz okradał ich miejsce pracy.
Ciekawe, jakiego radia słuchają...

Wziąłem drewnianą miseczkę(Od.Aut.Boshe skąd on tam wziął drewnianą miseczkę?O_O?) Pewnie od tych drwali.
Bosh? AŁtorka jest wyznawczynią boga sprzętu AGD i wiertarek.
Każdy musi karmić czymś swoją duszę. My na przykład mamy Bór i jego Trujcę Ściętą. Prawda KatEv?
I Kasia ma jeszcze ołtarzyk Yondiego i Yaruichi. Bogów Flashowego kroku.
Flashowego czy Slashowego?
Oj, nie kuś, nie kuś…

W tym samym czasie pojawili się Sakura ,Kakashi i Rei.Sakura i Rei podtrzymywały ledwo stojącego na nogach Kakashiego.Sasuke zaczynał sie powoli budzić.Szybko opatrzyłm mu ranę i rzuciłem reszte mieszanki w kierunku Sakury.
-Sakura wetrzyj to Kakashiemu w ranę
Taniec z Ninjami, Ostry jak kunai Dyżur. Naruto jeszcze wykazuje się jako lekarz.
TVN – TeleVision Ninja

-RATUNKU! TA MUCHOŁÓWKA CHCE MNIE ZERZREĆ!
I wtedy zobaczylismy Zetsu biegnącego za Doi'm i krzyczącego:
-Jeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeść!
Chyba sobie kupie jeden tom mangi, żeby mieś czym się ciąć. Ewentualnie ktoś kupi mi kunai?
Klasyczne żyletka nie wystarczy?

Doi podbiegł do nas i schował sie za Izo ,który westchnął złosliwie
-Doi Doi Doi Biedne dziecko nawet roślinki doniczkowej nie moze pokonać!
No dobra kupcie mi kunai w zestawie z shurkienem.
Chyba jednak nie może...

Powiedział i wpadł na pomysł kiedy Zetsu właśnie miał zjadać Saska.
Zrobił kilka znaków rękami i juz go nie było.Nagle z ziemi pod Zetsu wyrosły dwie ręce,które wciągnęły roślinę pod ziemię.
Izo wyskoczył z ziemi i otarł ręce potem uśmiechnął się do Sasuke złośliwie.
-I widzisz? Ja jestem przystojniejszy!-krzyknął( Od.Aut.Autorka ma załamanie psychiczne!)
Analizatorka też.
Poprawka: analizatorki.
-Taaaa jak ty jesteś przystojniejszy to ja jestem królewna śnieżka!-krzyknął Sasuke wstajac i otrzepując sobie ubranie.
*ostentacyjnie chrząka*
W końcu ma czarne jak heban włosy, białą jak śnieg cerę oraz czerwone jak krew... oczy.

-Ej chłopaki przestańcie sie kłucić trzeba ratować wioskę!-próbowałem złagodzć sytuacje
-Wiem mam pomysł!Izo,Sasuke...Kto załatwi wiecej ninja ten jest przystojniejszy!-wrzasnąłem waląc rasenganem dwóch gości,którzy podkradali sie do mnie i trzeciego nade mną.
I jeszcze Naruto SuperNiania…
”Jeśli będziesz niegrzeczny trafisz na karnego jeżyka!” Ile ja bym dała, żeby zobaczyć taki motyw w Naruto...

Ja uderzyłem ośmiu ninja naraz kwiatem lotosu.Sasuke i Izo włączyli Sharingany i zaczeli okładać wszystkich kolesi na około
i tylko można było usłyszeć" 54,55.....58,59..."
Sakura uderzała w ziemie niszcząc przy tym wioskę.
-Sakura co ty robisz zniszczysz wioskę do cholery!-wrzasnął do niej Kakashi(uprzedził mnie) a różowowłosa opamiętała sie i zaczęła walić w wrogów.
Strow nie szyje...
A KatEv zaczyna haftować. Słodkie Legolasy i krasnoludki. I Olifanta, który liczy się jako jeden.

-Hejka! Widzę,ze już zaczeliście trening! No moi drdzy GENNINI proszę o przećwiczenie chodzenia po wodzie-zawołała Kaszalot wesoło
Od kiedy Kakashi zmienił płeć i rasę? Bo z tego co wiem, to kaszaloty to takie ryby do orek podobne.
Rozród: ciąża trwa około 1 roku, noworodek ma ok. 2 m długości, karmiony przez matkę do ok.2 miesięcy
Orka jest ssakiem! Wiedziałam, że coś pokręciłam.

-Człowieku my mamy po 20 lat umiemy chodzić po wodzie!!!!!!!!!!!!!-wrzasnął Sasuke z oburzeniem wymachując Kakashiemu kunai'em przed nosem
-Człowieku jakbyś umiał kontrolować czakrę PERFEKCYJNIE!!!!!!!!!!To byś już DAWNO nie był genninem!
I powiedz mi o co chodzi?
To przynajmniej NA PEWNO są ludzie (ewentualnie człowieki).
Nie uważasz, że w tym opowiadaniu Sasuke to wyjątkowa ofiara losu?


Zanim zacytujemy kolejną rodzynke pragnęlibyśmy zaprezentować przedstawienie postaci

Sakura Haruno (...) Ul.Technika:zamiana jusu
Mały jus i wielki jus były literami reprezentującymi samogłoski nosowe w języku prasłowiańskim. Występowały one we wczesnej cyrylicy i głagolicy. Mogą występować też w postaci zjotyzowanej tworząc odpowiednie ligatury: ję.
Zdolna ta Sakura.
A może ma Słowiańskie korzenie?
Nie zdziwiłabym się.

Uwaga, długi rodzyn:
Kiedy Doi opanował swoje jutsu do perfekcji położył się obok mnie na pniu( BEZ SKOJARZEŃ PROSZĘ!) a ja zapytałem:
-Doi.....Dlaczego ty właściwie chcesz zostać Kazekage w wiosce piasku?
-No...-chłopiec spuścił głowę-....Tu mnie nie będa szanować....
-Dlaczego tak uważasz?-zapytałem.
-Bo jestem Jinjurikki( Od.Aut. Nie wiem czy dobrze napisałam ale kit z tym^^)
Nie, no kit z poprawnością z kanonem. toż wejść na portal o Naruto to wielki wysiłak i przerwa w Wenie? Nieprawdaż?
-.......-byłem zaszokowany.Sea miał dokładnie taką sytuację jak ja.
-Właśnie! Ty też mnie nie akceptujesz! Bedziesz mnie traktował teraz jak każdy mnie traktuje.....jak śmiecia-dodał cicho-Nigdy mnie nie zrozumiesz!-wrzasnął ze łzami w oczach
Emo? Doi Sea-Emo. pasuje jak cholera.
-Mylisz się.Wiem dokładnie jak to jest-powiedziałem spuszczając głowę
-A niby zkąd to możesz wiedzieć???!!! zkondinond? -zawołał a srebrzyste łzy zaczęły oibficie spływać po dziecięcych policzkach.
-Wiem to. Poniewaz ja także jestem Jinjurikki-powiedziałem obdarzając Doi'ego pełnym zrozumienia spojrzeniem-jest we mnie zapieczętowany Kyuubi-dziewięcioogoniasty ognisty demon ,który zniszczył Konohe-Sea popatrzył na mnie zaszokowany-Doi....Nie opuszczaj wioski.....Ja opuściłem z tego samego powodu co ty....I to był mój najwiekszy błąd w życiu....Doi nie popełniaj tego samego błędu co ja.....-szepnąłem i zatopiłem sie we wspomnieniech tego dnia kiedy odszedłem z wioski.
-He..Więc od tej pory sensei jesteśmy rywalami!-powiedział szczerząc sie do mnie.
Nie skomentujemy bardziej tego fragmentu, uważamy jednak, że jest to zbyt wielki mord na kanonie, aby nie ujrzał to światła dziennego.

Byliśmy już wyszykowani, czyściutcy i gotowi do obiadku.
Weszliśmy na wielką salę z ogromnym stołem na środku.
-Wchodźcie ,rozgoście sie kelnerzy zaraz popoprzynoszają wam żarełko!-krzyknął w naszą stronę Raikage
-Eeeeeee!!!!!!!! Raikage-sama przepraszam za bezczelnosć ale powini9eneś podszlifować swoją polszczyznę!-zawołał Doi a my parskneliśmy śmiechem.
”Azaliż, waść co powiesz na tak przepyszna strawę?” – o to tyle hałasu?
Diabeł tkwi w szczegółach.

Usiedliśmy przy stole.Kelnerzy wnieśli jakieś potrawy z francuskimi nazwami i zaczęła się wyżerka.
Strow, pamiętasz taka bijatykę Mortal Kombat? No to było FATALITY.
Jeśli Sakura miała słowiańskie korzenie, to dlaczego w wiosce Ninja mieliby nie mieć restauracji francuskiej?

-Heh....Legendarny Mistrzu-zawołał Raikage zwracając sie do mnie(wyjaśnienia później)
Skojarzylo mi się z Pokemonami.
Że kto jest pokemonem, Naruto? Hm, całkiem dużo ludzi zgadza się z tą teorią.

-Zaraz zaraz panie! Czy ty masz jakieś podteksty seksualne?-zapytała szarpiąc się ale w związku z tym iż potrafię otworzyć wszystkie 8 bram nie było dlanmie problemem ją przytrzymać
NAPRAWDĘ nie wiem dlaczego, ale skojarzyło mi się z Bramami z FMA. O.O
Jeśli gramy w skojarzenia, to ja na to: bober.

-Naruś Naruś mtko boska jak ja cie dawno nie widziałam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Pisze się Borska! A nie, a nie. Tu chodzi o „mtkę” nie „matkę”.

-A tak wogóle to jestem Naomi dla przyjaciół Nao-powiedziała blondyna wyciągajac o mnie rękę, uścisnąłem ją( Rękę) i odparłem z uśmiechem
-Naruto....Naruto Namikaze Uzumaki
Blondynka znieruchomiała. Gapiła się na mnie z wytrzeszczem i otwartą buzią
-Eeeeeee.....Jakiś problem?-zapytałem zdezorientowany
-Nazywam się Naomi Namikaze Uzumaki dzieńdobry-powiedziała szczerzac się sztucznie
Teraz ja znieruchomiałem.
-Czy my.....Tego no......Jesteśmy.....RODZEŃSTWEM?
Atakują klony…
Teraz czeka nas „Zesta Shitów pfe, Sithów”.

-Najwyraźniej..........Ja nie urodziłam sie w Konoha.....Kiedy mój ojciec zapieczętował Lisa O Dziewięciu Ogonach w dziecku postanowili dla bezpieczeństwa przeniesć mnie tutaj....Do wioski kmienia.....Zabiłabym dziada ,w którym jest Kyuubi za to ,ze nie mogłam żeyc z rodziną!-krzyknęła a ja natychmiast posmutniałem.
-No to masz szczęście!-powiedziałem i podciągnąłem bluzę ukazując pieczęć.
Naomi szczęka opadła
-Braciszku przecież ciebie nie zabiję, jesteś rodziną!-roześmiała sie i wtuliła we nmie.
To się nazywa szybki zwrot akcji!
Ona go nie zabije nie dlatego, że jest bratem. No bo pomyśl Katarzyno, kto chciałby zadzierać z Mary Sue?
Moja skromna osoba, na przykład.

-OMG!!!!-wrzasnąłem i załozyłem maskę-słuchajcie dziewczyny macie do mnie nie mówic po imieniu kumalski?-zapytałem patrzac na nie błagalnie.
-Spox-powiedziała Nao i machnęła ręką
-Dlaczego?-zapytała zawsze ciekawska Kazumi
-Toż to ta moja stara drużyna z Konohy!!!
-Oki nie powiem.
*trzasnęła głową o blat stołu.*
*Ratuje stół przed głową KatEv.*


Podeszlismy do nich i wyruszyliśmy w drogę.Po jakiejś godzinie Kakashi postanowił przerwać panującą ciszę
-Jestem Kakashi Hatake a wy?-zapytał dziewczyn
-Kazumi Onishi-powiedziała Kaz podając mu grzecznie rękę
-Naomi Namikaze Uzumaki!!!!!!!-krzyknęła Nao energicznie potrząsajac ręką Hatake.
(Od.Aut. Nie chce mi sie opisywać ich reakcji^^)
*spojrzenie obłąkanej* A, ha, ha, ha, a ja mam wrażenie, że zwoje w mózgu mi się przegrzały i rozwinęły.

[notka od aŁtorki]
Naprawde BAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAARDZO was przepraszam kochani ,że nocia jest tak opóźniona ale poprostu.....
Miałam proces ANTY-Wenowy^^!
I niech tak zostanie na wieki. No i jak tam Strow, po twojej pierwszej analizie?
Walenie głową w stół boli dużo mniej niż myślałam.


Żegnamy pozdrawiamy. Życzymy autorce wielu sukcesów w życiu osobistym i pisarskim.

czwartek, 16 października 2008

Bleach: Śmierć/Shinigami-sama z Sharinganem. Czyli cuda i niewidy.

Dziś aŁtor na tapecie. Pan podpisuje się jako Grimmjow. Pewnie wcześniej wymieniony się w grobie przewraca.Blogasek tuataj. I sama nazwa sugeruje opko. A na koniec konkurs. Tak, każdy może wziąć udział. Nawet poszkodowani(lub nie) aŁtorzy.

Itadakimasu!

Był późny wieczór. Zimne powietrze przedzierało się przez otwarte okna, wydając przy tym upiorne dźwięki.
Jak w domach wampirów, przepraszam, vampiróv.

Księżyc oświetlał ciemne ulice, przez co wyglądały jeszcze upiorniej niż zwykle.
Panie Shinigami pracujecie też w Ankh-Morpork?

Zdawało się, że Kurakara
Że kutrzygwazdki, co?

Była jednak osoba, która tej nocy nie mogła zmrużyć oka. Tą osobą była szesnastoletnia dziewczyna.
I ma w planach zejść na śniadanie!

Jutro zaczynał się nowy rok szkolny i stres z tym związany nie dawał jej zasnąć.
Buu... *udaje szloch*

Miała długie czarne włosy sięgające do łokci, brązowe oczy i jasną cerę.
I co ma piernik do mielonki?

Miała młodszego brata w wieku sześciu lat, którym zawsze się opiekowała. Wydawało by się, że to zwykła dziewczyna. Nigdy nikt by nie przypuszczał, że jest Shinigami - Bogiem Śmierci.
Za to ja przypuszczam, że jest tutaj Maryśką.

Zajmowała się ochroną prawdziwego świata przed Hollowami
A ignoranci z Soul Society znowuż pominęli ten uroczy fakt, iż po świecie hasa nieznana Shinigami. God damn it!

Uniosła rękę i spojrzała na urządzenie podobne do zegarka.
Podkreślmy: „podobne”.

Powiedziała do siebie Norie Junko i wyskoczyła przez otwarte okno swojej sypialni.
Proszę zabij się, zabij...

Wiatr był bardzo silny. Jej rozpuszczone włosy były rozwiane na wszystkie strony.
”Kwiaty we włosach, potargał wiatr...”

Na jego ekraniku nagle ukazała się mapa z kilkoma małymi kropkami.
Panowie sprzedawcy mówią na to GPS.

Przeskakując z dachu na dach potrafiła w szybkim czasie dotrzeć do celu.
Ale Śmierć był pierwszy.

Hollow - wyszeptała przyśpieszając kroku.
SŁUCHAM? zapytał uprzejmie Śmierć.

Już z pewnej odległości zauważyła wysoką na ponad dwa metry czarną postać.
Shinigami-sama?

Potwór miał na twarzy przedni fragment czaszki, przez co niemożna było określić jak naprawdę wygląda.
Powiadam ze Świata Dysku, albo z Soul Eatera. Ten potwór, znaczy się twór. Jeno.

Jego oczy były krwiścię czerwone, co każdego mogło przyprawić o dreszcze.
Matko, co się wyrabia Śmierć(lub Shinigami-sama) z Sharinganem? Zajebiaszczo!

Trochę dalej od niego znajdował się duch dziewczynki. Była skulona w ciemnym i ciasnym koncie bez możliwości ucieczki.
Śmierć/Shinigami-sama, co to ma znaczyć?

Hollow miał wymierzyć cios w stronę swojej ofiary, ale w tym samym momęcie Junko odcieła mu dłoń swoim Zabójcą Dusz.
Shinigami-sama bez swoich uroczych łapek? Kto będzie bił chopami Spirita? *emo płacz*

Każdy Zabójca Dusz miał swoje własne imię. W przypadku Norie, zwał się Saliozar.
Wy tez przeczytaliście Salazar?

Norie z łatwością uniknęła ataku i sama wzbijając się w powietrze wyprowadziła proste cięcie przecinając Hollowa na równe dwie części.
Ale on już nie ma ręki więc jak z tą symetrią? I jako córka matematyczki zgodzić się nie, mogę gdyżponieważ ŻADNE stworzenie symetryczne nie jest.

Junko umieściła miecz w pochwie(bez skojarzeń xD).
Kochany, sam mnie zmuszasz...

Już wszystko dobrze, nic ci już nie grozi - Powiedziała podchodząc do dziecka.
Moim zdaniem występ w opku to wystarczająca trauma.

Powiedz mi jak się nazywasz - Spytała sięgając po katanę.
- Albo umrzesz – dodała po chwili.

Kizaki - Odpowiedziała przerażonym głosem dziewczynka. Na jej klatce piersiowej wisiał gruby przerwany łańcuch.
Czy jako wytłumaczenie moich skojarzeń mogę napisać „blogaski”?

Rozbłysło światło a chwilę potem młoda dusza zniknęła. Norie czuła, że początek roku nie zapowiada się dobrze. Otarła spocone czoło i udała się w stronę swojego domu.
Bo boChaterka wyczułą, że jest w oPku. Zacna.

Notka odaŁtorska:
WIEM TROCHĘ NOWATORSKO NAPISANE, ALE TO MOJE PIERWSZE OPOWIADANIE. UZASADNIONA KRYTYKA MILE WIDZIANA;)
Po pierwsze: chłopcze zaprzyjaźnij się ze słownikiem. Drugie : co jest w tym nowatorskiego? Może brak tylu ortów. Trzecie: za analizę podziękujesz? *szatan*

Junko właśnie zmierzała do nowej szkoły.
A kto pomyślał, że imię Maryśki wzięło się od seiyuu Naruto?

Przed wejściem do szkoły było bardzo dużo uczniów.
Dziwnym byłby ich brak. Chociaż w soboty i święta...

Gdy znalazła się wewnątrz uczelni była w szoku.
Jak mój brat po wejściu do warszawskiej lądówki* z zewnątrz syf,a wewnątrz jeszcze gorzej.

Wnętrze budynku wyglądało obłędnie.
To zdanie wygląda jakby żywcem wzięte z „My dzieci z dworca ZOO”

Tak samo jak na zewnątrz wszędzie było pełno młodzieży.
A może ona pierwszy raz jest w szkole publicznej dlatego ma takie traumatyczne przeżycia?

Szybkim ruchem chwyciła za klamkę sali i otworzyła drzwi.
Z tego co pamiętam z Bleacha to w liceum do którego chodzi Ichigo drzwi są rozsuwane. Taki mały szczególik.

Spytała młoda kobieta lekko po trzydziestce.
Toż to oksymoron!

Tutaj jest wolne, może usiąść przy mnie! - Krzyknęła różowo włosa dziewczyna w okularach.
”Różowo włosa” z błędem, jakkolwiek opis kolorem włosów jest.

Wybacz moją natarczywość, ale nie mogłam Ci się oprzeć jesteś taka piękna - Wyszeptała jej do ucha Chizuru.
A Orihime to kto?

Zawsze miałam słabość do Inoue, ale ty działasz na mnie jeszcze bardziej. - Spojrzała na Junko rozmarzonymi oczami jakby znajdowała się w jakimś transie.
- Zamkniesz mordę albo ci ją obije!
Bijcie się w kisielu! xD

Siedziała samotnie w ławce i oczekiwała na lekcje. Ku jej zaskoczeniu podeszły do niej dwie dziewczyny.
Jak rozdają ulotki – nie bierz.

Jesteś tu nowa, więc pomyślałyśmy że się przywitamy, nazywam się Tatsuki Arisawa - Podała jej rękę dziewczyna, która wcześniej uratowała ją przed Chizuru.- Nie przejmuj się tamtą kretynką. Musisz się do niej przyzwyczaić, jest chyba lesbijką.
Wy... wy homofobki!

Junko poczuła, że robi się czerwona jak burak.
To znaczy, że ona też?

Skąd jesteś? - Spytała Rukia. Junko wydawało się, że patrzy ona na jej nadajnik namierzający Hollowy , lecz szybko zignorowała ten fakt.
Ot, szczogólik.

Razem zostali tylko ona, Rukia i Ichigo.
Standardzik.

Nie ma na to czasu, wiesz że mamy dużo roboty.- Sprzeciwił się Rudy chłopak. Trzymał dłonie w kieszeniach, a jego postawa wyrażała głębokie znudzenie.
Niemamskojrzeń?

Gdybyś to zawsze była taka uczynna jak teraz. Zapomniałaś jak ostatnio urządziłaś klona? Jego pluszowe ciało...
Zaraz jakiego klona? I czy Ichi jest pluszofilem? Nie wnikajmy.

Klon? - Spytała Norie.
*nuci* „Atakują klony...”

To taki mały miś.(...)
ŻE KUTRZYGWIAZDKI, COO?! KON!, nie klon. K-O-N. Moje biedne zszargane nerwy...

Więc to twój dom, jest naprawdę piękny. - Rukia wydawała się być nim niezmiernie zafascynowana. Zdaniem Junko nie było się czy podniecać. Zdążyła się już troszkę przyzwyczaić do tej dziewczyny. Wiedziała, że jest trochę dziwna, więc nie zwracała uwagi na jej pochwały.
No prostactwo. Odpowiada się „dziękuję”

Ty suko, puszczaj! - Wydarł się Kurosaki, próbując się uwolnić.
- Whoow, whoow – odszekała Rukia, radośnie merdając ogonkiem.

Przez cały czas byli razem i niczego nie zauważył. Czemu to Rukia musi być mózgiem wszystkich misji.
Bo jesteś typowym bohaterem shonena, Icchi. Ty – walaczysz, a inni myślą za ciebie. Przkre, ale prawdziwe.

On nigdy nie zwracał uwagi na drobiazgi.
Bo reiatsu, to taki drobiazg, ze można go pominąć. Zaraz się potnę waflem ryżowym.

Jesteś pewna, że ona nie jest zwykłym człowiekiem? - Zapytał ponownie.
Jest Mary Sue. To już o czymś świadczy.

Jedno jest pewne musimy sie tym zająć i zbadać kim dokładnie ona jest.
Już słyszę ten motyw „Z archiwum X”

Świetnie, Najpierw Aizen i Arrancarzy, teraz to. Wszystko po prostu idzie po naszej myśli - Zironizował Kurosaki
KatEv się do niego przyłączyła.

Jutro nad tym pomyślimy teraz nie ma sensu się nad tym głowić, - Czarnowłosa ułożyła się wygodnie w szafie, po czym się w niej zamknęła.
Po czym przeniosła się do Narnii, gdzie pomagała Aslanowi w utrzymaniu równowagi królestwa. Moment to nie to.

I tym optymistycznym akcentem kończymy analizę.

Ach i jeszcze konkursik:

„Pierwszy raz poznała tak pasującą do siebie parę. Uśmiechnęła się w duchu zamykając frontowe drzwi mieszkania. ” mail analizy.dattebayo@gmail.com , a w specjalnym bonusowym wydaniu się ukażą. Wy wybierzecie najlepsze. A wygraną jest specjalne życzenie, które muszę spełnić. Dla trzech pierwszych osób.

wtorek, 7 października 2008

Naruto: SakuSasu i pluszowy pejczyk. 1/4

Słowem wstępó – cytując pewną zanalizowaną aŁtorkę – witam was po dwóch miesiącach. Nowa analiza, jak widać. Dzisiaj bierzemy się za SakuSasu (tak, w tej kolejności! >D). Ośmielę się zadedykować ją Gilrainie, Ikunowi i Strowberry (kolejność przypadkowa!), za (głównie) nocne rozmowy z nimi. Głupio to zabrzmi, ale te dialogi z nimi każą mi analizować, analizować i być coraz bardziej kwikaśna. Oryginał TUTAJ

A i tak wiecie, że Was kocham. :3

Zaczynamy! *szatan*

Historia zawsze taka sama, dużo płaczu, tragedi a czasami czułości, wielkie marzenie 19 letniej dziewczyny Sakury rozprysło 2 lata temu gdy zdała sobie sprawe ze swojego gupiego marzenia.
A moje nadzieje na normalność tego opka rozwiały się, gdy zobaczyłam kolor różowy i Sasia

Wie,że to czego pragnie nigdy się nie spełni i odpuszcza sobie Sasuke po wielu łzach i wzruszeniach, chłopak nie zwracał na nią wogule uwagi może w zagrożeniach.
Eee... Różowo przed oczami, niebiesko w mózgu? oO

Dryzyna 7 nie jest taka jak kiedy, Naruto wyjechał na miesje, dziewczyna pracuje przy boku Tsunde a Sasuke nalezy do odziału Anbu, Kakashi jak zawsze czyta książke i zagląda do swoich starych podopiecznych.
Zróbmy tak: rozłóżmy to na czynniki pierwsze.

Dryzyna 7
To jakaś krewna Krystyny z Gazowni?

Dryzyna 7 nie jest taka jak kiedy, Naruto wyjechał na miesje,
To oni się cieszą kiedy nie ma Naruciaka? Stary, współczuję... >.>

dziewczyna pracuje przy boku Tsunde
Znaczy się odsysa tłuszcz z boku Tsunde. Ktokolwiek to jest.

Sasuke nalezy do odziału Anbu
Poszedł w ślady brata. Jakie to... mdłe?

Kakashi jak zawsze czyta książke i zagląda do swoich starych podopiecznych.
To aŁtorka ma za złe Kakashiemu, że czyta? O Bogowie Śmierci z Rozpaczy!

Dzień spokojnie upływa, Sakura wreście zaczyna normalnie zyć bez swojego celu którym kiedyś był Sasuke, jednak chłopak zaczyna coś do niej czuć.
A nie od niej? *szatański śmiech* Eau de Tsunde. xD (naoglądała się „Pachnidła” i ludzie muszą cierpieć)

Dziewczyna zmieniła się do niepoznania, nie jest taka jak w dziecińswie, Naruto również jest inny lecz w ochach dziewczyny widać smutek...
Zaleciało Płomieniem Miłości.

Sakura wychodziła z gabinetu Tsunde, od paru lat pomagała jej a przede wszystkim szkoliła się by być coraz lepsza, spokojnie schodziła po schodach poprawiając swoje długie włosy.
A celem zejścia ze schodów było – to się nie mylicie – śniadanie.

Nagle ujrzała Naruto i Sasuke razem, rozmawiali o czymś może o misji,spuściła głowe i ledwo zmusiła wargi do usmiechu.
Bo podła udawała, że nie jest homofobką.

Wreśćie usiadła na ławce i wyciagneła swoja książke, w każdej chwili uczyła się albo czytała jakies powieśći,
Szczerze to oglądała obrazki.

(...)wiatr zmuszał pąki liści do zrywania się z drzew, jeden spadł na ksiązke i dziewczyna była zmuszona zakończyć czytanie.
Przez jednego liścia? Zaraz przed chwilą Sakura wyczuwała wiosnę w pobliżu, a wiatr zachowuje się typowo jesiennie?
Yondaime: Kochana, to jest oPko, pamiętasz?
No tak.

-Hm-odparła i podniosła głowe, nad nią stał Sasuke z dziwna mina której nie znała do tej pory
To jest delikatna sugestia.
Że śmierdzi?
Jesteś subtelny jak atak Al-Kaidy.

-Zastanawiałem się co-nie dokończył ponieważ Sakura wstała i zaczeła odchodzić
Zostawiła Sasia i kropkę z końca zdania. Podła!

Sasuke mruknął i podbiegł do niej jednak dziewczyna odwróciła wzrok, nie miała zamiaru go znac za tamte lata.
Niemamskojarzeń.
Kat-chan, ale co on zrobił?
To tylko wie aŁtorka.

Wreście chłopak stanął przed nią ze złąm miną a Sakura usmiechneła się.
Jakbym zobaczyła „złąm miną”, to też pewnie zaczęłabym się śmiać.
*próbuje zrobić „złąm miną”* A może taka mina to kekkei genkai klanu Uchicha?

-Naruto urządza impreze i kazał cię zaprosic-rzekł po chwili a dziewczyna westchneła
- Po tych imprezach u Naruciaka mam tygodniowego kaca. - odpowiedziała

Popatrzyła na szafe, nie wiedziała w czym pójść na impreze jej przyjaciela jednak po pary pomysław postanowiła,że ubierze sie tak jak zawsze,włozyła krótką spódniczke oraz bluzke całą czerwoną która była lekko prześwitująca.
Przemilczę wybór stroju. Chociaż... Buhahahaha xD Nie mogę...

-I co-spytał
-Unika mnie-szepnał Sasuke i usiadł a chłopak koło niego
-Ty tak kiedyś robiłeś-odparł z chichotem jednak od razu przestał bo Sasuke zrobił złą mine.-Dasz rade Tylko pamietaj szklanka wody przed i po
Kim jesteś i co zrobiłeś z moim synem?

-Co ci jest
-Nic-odparł
-Napewno-spytała ponownie i popatrzyła mu w oczy, widziała w nich samotność i wielkie pragnienie
-Nic mi nie jest-odparł ponownie i ziewnął
-Strasznie boli mnie głowa-szepneła udając zawroty i usiadła z jego pomocą
Poziom tych dialogów mnie przytłacza.

Po chwili szli zaspaną śniegiem uliczką Konohy, Sakurze w pewnym momencie zakręciło sie w głowie i chłopak złapał ją w ostatniej chwili,pomógł usiąśćna ławce i popatrzył na nią z troską.
Moment, notkę temu było przejście z wiosny do jesieni,a teraz zima? Nieznane są obszary w mózgach aŁtorek.
Jakich mózgach?
Muskah?
Próżni?
...

-Wejdziesz się czegoś napic?
-Nie dzieki,jutro pomagam Naruto w egzaminach na chónina
O, Kanonie.

Chłopak zblizył sie do niej i pocawołał,Sakura zamkneła oczy i oddała pocałunek.Jej plecy oparły sie o ściane jak jedna ręka Sasuke,jej prawa reka dotkneła jego szyji a druga ściany.
Dziewczyna nie wierzyła w to co się dzieje, zawsze marzyła o tym lecz teraz nie wiedziała czy ma się cieszyć czy smucić,wreśćie Sasuke cofnął usta i cofnął się od niej, Sakura spuściła głowe a jej dwie ręce dotykały muru na którym była oparta, Sasuke nie wiedział co powie, wreście jąkneła:
-SaSasuke
-Sakura-szepnąła ona podnisła głowe
-Tta-odparła
-Tak na to czekałem
-Naprawde-odparła i lekko usmiechneła się-Ale wczesniej...-zaczeła lecz chłopakszepnął
-To nie byłem ja,prosze-szepnął a dziewczyna dodała
-Naparwde mnie kochasz?
-Tak-szepnął i objął ją w pasie a ona podnisoła głowe,popatrzyła w oczy i szepneła:
-Ja tyle czekałam...
*wali głową z klawiaturę*
*ziewa* Już Jiraiya ciekawiej pisze.
No, ba!

-Zapomniałam-zawołała Sakura szybko biegnąc do łazienki,wczoraj wieczorem owiecała Sasuke,że przyjdzie zobaczyć jak idzie im na egzaminie,raczej omówienie go-szepneła i rozpaczliwie zaczeła szukac ubrań.
oO
Kopytko?

Wreście założyła spódniczke,bluzke oraz rękawiczki w biegu złapała szal,W drodze zawiązała go na pasie,poprawiając włosy,przez to wszytsko zapomniała wziąść kurtki lecz dzien nawet był ciepły.
Zimą zapomnieć kurtki. Sakura rządzi. xD

Wreśćie podeszła pod dom Naruto i zobaczyła,że już go tam nie ma
Ale domu, czy Naruto?

Zaczeła piszczeć aż wreście wyrwała się z uścisku i zobaczyłą kogoś z odziłu Anbu,po chwili ktoś ściągnął maske i jej oczom ujawnił sie Sasuke z śmiechem
I przez tą głupia dekonspirację Sasuke został wywalony z ANBU. x3
Co za kretyn, tam go przyjął?

Dziewczyna przyjeła władcza postawe,obok niej stał Sasuke,miała go chęc zatłuc lecz sie powstrzymała.
Sakura – Dominatrix.

-Jesteście częścią mojego planu-odpowiedział i wskazał na drużyny-Waszym celem będzie powstrzymanie ich,muszą walczyć o jeden zwój to prawda,lecz musza pokonac i was.Poniewaz możecie im go odebrać i zostawić na pastwe losu,w ten sposób będzie więcej emocji
- I sprzedaż żyletek u pana Janka z całodobowego – naszego sponsora – wzrośnie.

-Ile trwa ta misja?
-4 dni a co?
-4 dni,mam nadzieje,że będe mogła odpocząć!-krzykneła cicho
I się umalować i fantazyjnie w skórę ubierać... Baj De Łej. Co mnie frapuje? Jak można cicho krzyczeć? oO

W lesie Sakura siedziała na drzewie i rozmyślała na temat tamtego wieczoru,czy tak szybko pozwoli mu na to wszytsko,przeciesz musiała znosić jego nienawiśc przez tyle lat.
Czyli co SM i te sprawy? „Przeciesz” czyli, że Sakra raduje się na tą nienawiść?

Czy jest gotowa mu wybaczyć,byc razem,po chiwli zaczeła bawić sie kunai.
Niemamskojarzeń.

-Wiatjcie-dodała-Macie coś co mnie interesuje
Niemamniemamskojarzeń. >.>'

Nagle w jej kierunku poleciały dwa kunai które z łatwością złapała,staneła i zrobiła rekami kilka znaków,po chwili dotkneła prawą reką ziemi z której wyskoczyły korzenie drzew,wstała i ponownie zaczeła robić gesty,
To nie moja wina! To oPko mnie wypacza.

chłopak rzucił w korzenie kunai które ucieło kawałek korzenia który po chwili urósł.Sakura usmiechneła się i zaczeła szpetać słowa
”Panie Borze, proszę o rychłą śmierć w tym oPku.”

Nagle ta dziewczyna która przed nim umierała znikła a zastąpiło ją drzewo.
Sakura reinkarnowała. Pewnie w wiśnię.

Po jakiejś godzinie od rozpoczęcia testu pokonała3 drużyny,jednak tylko 1 zabrała zwój,staneła na jednej z gałezi drzew i poczuła czyiś wzrok na sobie
To jest fizycznie możliwe? To czucie wzroku?

-To ja mam być łowcą-pomyślała i poczuła znajomą osobe,po chwili przed nią pojawił sie Sasuke.Cofneła się a on usiadł,popatrzyła na niego i westchneła
-Byłeś niegrzecznym chłopcem, wiesz co cię za to czeka? - przerażony Sasuke zauważył różowy, pluszowy pejczyk.

-Ile masz woji-spytał odkrywając maske
To oni jakąś tajna armię tworzą?
AŁtoreczkową!

Sasukeprzybliżył
>.<' Teraz mam skojarzenia!

-Wcale nie-zachichotała poniewaz chłopak zaczął ją dotykac po szyji
Bo biedny nie wiedział, że została tam maseczka z ptasich kupek.

Po chwili przybliżył się do niej i zaczął lekko całować,Sakura niewiedziała co robić
Oddać, ale krzesłem. *szatan*

-Sasuke-odparła i nic nie zdązyłą powiedzieć poniewaz ich usta złaczyły się(całowac się na drzewie,dziwny sposób dop.)
...(z czystej przyzwoitości nic nie powiem)

Pora na apel aŁtorki:
o moja najdłuższa notka,spodziewam się dużo komentarzy
A pod notką jeden komentarz. Ach, ci fani!

Spojrzała na wstrone z których dobiegały,schowała się w liściach i z cierpliwością czekała na nastepną drużyne.Po chwili ujrzała drużyne z...wioski piasku,pamietałą Gaare,Temari i Konkuro bardzo dobrze więc postanowiła mieć sie na baczności.
To Piaskowe rodzeńśtwo zmieniło nazwisko na Bardzo Dobrze... Bo najważniejsze jest pierwsze wrażenie.

Miała nadzieje,że przez reszte dnia nikogo już nie spotka,usiadłą na gałęzi i zaczeła jeśc chleb który zdążyła wziąść z domu tamtego dnia.
Bo jeść suchy chleb w lesie to rzeczywiście obciach. Nawet dla boomów, dlatego chlebem destylują. xD

Gdy zjadłą postanowiła się zdrzemnąc,chociasz troche,zamkneła oczy i ułożyła się wygodnie lecz usłyszała głosy.
Ona na pewno jadła tylko chleb? Bo to już delirium. Oo

-Twoją nauczycielką była Temari,prawda
-Tak ale skąd to wiesz-odparła
Denaturat ci powiedział?

Czuła ból który pochodził od rany,ledwo złapała się za aramie i popatrzyła na chłopaka który własnie wyciagał kunai aby ją zabić.
Bo jak nie ma kogo się uczepić, to zróbmy złych i bezlitosnych z shinobi piasku? Tak? I kto to ma kutrzygwaizdki być? Gaara2Pro?

Oczy dziewczyny powiększyły się i cała zaczeła dygotać ze strachu,czuła ból który z każda chwilą powiększał sie po jej ciele az wreśćie obezwłądnił ręce,po chwili podniosła głowe i zobaczyła lecące kinai w jej kirunku,przełkneła śline i resztkami czakry zrobiła pare znaków rękami,przed nią wyrosły dwa korzenie lecz nie zdowały jej uchronic przed bronią.
A przypomnijmy, że Sakura pokonała i wykiwała truciznę Sasoriego.
Jak na uczennicę Tsunade-sama, to cieniutko.

Dziewczyna poczuła,że traci świadomośc,zaczeła wolno oddychac aż wreśćie zamkneła oczy, w tej chwili poczuła uścisk kogoś i bliskość obu ciał.
Gwałcom! Iku, co ty na to? x3

Lekko otworzyła oczy i zobaczyła Sasuke,chciała coś powiedziec jednak trucizna nie dawała je szans,wiedział tylko,że Sasuke opiera ją o coś a potem woła jednak dziewczyna straciłą juz przytomność.
Wiedziałam. Modę starać się o rangę medium?

KatEv pieprznęła głową o klawiaturę. Powiedzmy, że tak jej zostało. Yondaime cuci KatEv. I tym pozytywnym akcencikiem zakończymy dzisiejszą analizę. CDN.

poniedziałek, 8 września 2008

Bleach: Jennifer2Pro.

Dzisiaj będzie nietypowo, ponieważ bez udzielania się nikogo. Raczej. Natenczas opko Bleachowe. Długo, ale co to dla mnie dwanaście rozdziałów? Odcinek raczej roi się od braku logiki w zadaniu, dlatego matematyków prosi się o zażycie jakiegoś nervosolu, czy innych ziółek. Dedykowane wszystkim analizatorom. Tutaj jest oryginał.

*Roździały*
Sam początek blogaska i ja już wiedziałam, że to jest to.

Będe tu umieszczać po jednym krótkim roździale mojej mangi. Jest Ona napisana na podstawie Bleacha.
I tu każdy NORMALNY fan M&A spodziewałby się raczej formy KOMIKSOWEJ, ale autorka wie lepiej...

Są tu postacie i miejsca z tego anime jak i wymyślone.
Borze! To dopiero początek, a ja już nie nadążam za tokiem myślowym aŁtorki. T_T

-Hej, Rukia! – Dziewczyna gwałtownie się odwróciła. W jej stronę przez plac główny biegł Renji.
Nadal przypominam, że to jest początek.

- Słuchaj. Jak wiesz kapitanowie 3,5 i 9
Jakaś nowa dywizja alkoholików. xD I posiada kapitanów! Pewnie pełnią role terapeutów.

Słuchaj. Jak wiesz kapitanowie 3,5 i 9 dywizji byli zdrajcami – zaczął mówić – i z tego powodu trzeba znaleźć nowych. Podobno wiadomo już, kto będzie kapitanem 5 dywizji. Nie wiem tego dokładnie, ale jest to podobno bardzo silny shinigami.
Przypomniał mi się skecz KMNu „Cześć, Słuchaj...”

A, właśnie. Rukia, Ichigo jest w Soul Society. Teraz siedzi u kapitana Kuchiki. Piją razem herbatkę jak to przyjaciele.

Ichigo? – Odpowiada zdziwiona Rukia.
szybka zmiana czasu narracji – jest.

Nagle rozmowy przerwała silna energia duchowa.
Jak z zasięgiem w Sylwestra. O_o

Jedna należy do Zarakiego, ale nie wiem czyja jest ta druga! – Odpowiada Rukia i natychmiast pada na kolana.
Pomódlmy się za oświecenie

W tej samej chwili na samym środku placu głównego pojawił się shinigami z wyciągniętym zanpakutou.
*zbereźne myśli*

Zaraki był cały zakrwawiony w przeciwieństwie do dziewczyny. Ona śmiała się przy walce i najwyraźniej wygrywała. Po niecałych 10 minutach Zaraki padł na ziemię. Dziewczyna schowała zanpakutou.
- Maryśka, to jest Kanon.
Kanon ,to jest Maryśka. Przez nią umrzesz. O właśnie teraz.


- Dobrze! – Odezwała się i pobiegła w stronę czwartej dywizji.
Tajemnicza shinigami, która pokonała Zarakiego usiadła i zaczęła go leczyć.
*Kolejna kopiuje NordicRravennę, a gdzie tam. Tylko ręce jej się świecą.*

No, ale to nie moja wina! – Dziewczyna zaczęła się tłumaczyć. – Ja siedziałam sobie na wzgórzu i to on mnie zaatakował! Nie może znieść tego, że jestem lepsza! – Powiedziała z satysfakcją.
Dziewczynka ma kompleksy niczym SoiFong.

No to ja do niego lecę. Matsumoto weź się nim zajmij. Czwarta dywizja w drodze. – Powiedziała dziewczyna i zniknęła za budynkami. Renji i Rukia wpatrywali się w miejsce gdzie zniknęła dziewczyna jeszcze przez dłuższy czas.
Jedna trzecia rozdziału, a Rukia i Renji przestali stac jak słupy soli. Ciekawe ile im za to zapłacili?

To była Kaoli Tsaki. Jest w 11 dywizji od 2 miesięcy. Podobno ma zostać kapitanem 5 dywizji, ale to nie jest jeszcze potwierdzone. – Mówi Matsumoto.
I tak poznajemy Maryśkę.

Podejdź do mnie bliżej. – Powiedział.
*szepcze* Stary pedofil...

Przestraszona dziewczyna chciała ukryć strach i odważnym krokiem podeszła bliżej. Ukłoniła się nisko i powiedziała.
Wzywałeś mnie kapitanie?
Kaoli Skywalker. *szyderczy śmiech*

- Powiedź mi Kaoli Tsaki, czy nie zechciałabyś zostać kapitanem 5 dywizji? – Spytał kapitan Yamamoto i nie czekając na odpowiedź ciągną dalej. - Patrząc na twoje umiejętności i posiadanie Ban-kai nie widzę przeszkód abyś została kapitanem. Wszyscy na tej sali są tego samego zdania, co ja. Potrzebna jeszcze tylko twoja decyzja. Więc jak? – Kaoli rozejrzała się po całym pomieszczeniu i po chwili wahania powiedziała:
Zgadzam się.
*kwiik*To co, zaraz będzie składała Przyrzeczenie Harcerskie x_X? Już widzę wszystkich kapitanów stojących przy ognisku i Tsaki mówiąca Rotę „Mam szczera wolę...” - chora spracowana wyobraźnia KatEv.

Chcę cię jeszcze powiadomić, że będziesz miała innego porucznika. Hinamori Momo została przeniesiona pod dowództwo kapitana 10 dywizji. Twoim porucznikiem będzie Kiri Tsaki. Ona jeszcze tego nie wie, dlatego musisz iść ją znaleźć i dać jej to.
Nie dość, że nepotyzm, to jeszcze korupcja!


Obie dziewczyny za pomocą shumpo błyskawicznie znalazły się przed 5 dywizją. Kaoli zaczęła mówić.
Jennifer2Pro. xDD'

Witajcie! Mam na imię Kaoli Tsaki i od dziś jestem waszym kapitanem. Nie życzę sobie sprzeciwiania mi się, bo inaczej zabiję.
Prawie jak moja wychowawczyni. Ale prawie robi ogromna różnicę.

,,Najpierw była porucznik Yachiru z 11 dywizji. Nie przypuszczałem, że znowu zrobią taki błąd!’’.
Yachiru? O, kanon poszedł się zabić.

Byakuya! – Kaoli się ucieszyła. Lubiła go, ponieważ to on zaproponował jej wstąpienie do Gotei 13. Natychmiast do niego pobiegła.
Kuchiki-sama? Ten sam? Kanonie, przestań się emować!

Witaj Kaoli. – Powiedział. – Cieszysz się, że jesteś kapitanem? Poprzedni kapitan 5 dywizji okazał się zdrajcą. Ty chyba zdrajcą się nie okażesz, prawda?
Naiwny...

Na tyle głupia to ja nie jestem! – Odparła i zobaczyła przy ścianie dwóch shinigami. Jeden miał Czerwone włosy związane w kucyk a drugi pomarańczowe i szpiczaste.
Czerwony Ananas i Pomarańczowa Jeżotruskawka.

To Kurosami Ichigo
O nowy bohater!

- Czy to ta shinigami, z którą stałeś na placu głównym, kiedy walczyłam z Zarakim?
- T-tak. – Odparł Abarai. Kaoli zastanowiła się chwilę.
To ja wiem gdzie ona jest. – Powiedziała ku zdziwieniu innych. – Jest tam! – i wskazała palcem na drzewo rosnące na skraju lasu. Rzeczywiście pod drzewem siedziała Rukia.
Borze, jaka ona bystra i mądra... Też chce być taka.

No i koniec roździału trzeciego.
Szósty(?) raz ten sam błąd. Mój Słownik-samobójca się nudzi.

Hej, Renji, kim była ta dziewczyna, co stała z Byakuyom? – Zapytał Ichigo. W ten dziwny sposób, bo niedawno był na Pomorzu Polskim.

Ona potrafi bardzo dobrze ją maskować, a poza tym ty Ichigo, nie potrafisz wyczuć nawet największej energii choćby była obok ciebie! – Odpowiedziała mu z wrednym uśmiechem Rukia, zabijając Kanon.

Mam do pani wiadomość. – Powiedział posłaniec i ciągną dalej. – Od kapitana 1 dywizji. Jutro w samo południe ma pani wyruszyć do świata żywych. Rukia Kuchiki, Kiri Tsaki, Renji Abarai i Ichigo Kurosaki wyruszą razem z panią.
Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że tak będzie. I pewnie zakoHa się w Icchim. Ale on jest mój!

Do świata żywych?! – Zawołała zadowolona Kaoli. – Świetnie! Tam są wspaniałe restauracje i kluby. Idź i powiadom o tym resztę.
Nastoletnia alkoholiczka.

No już, nie denerwuj się, bo żadna dziewczyna cię nie zechce!
Za przeproszeniem: Gównoprawda! Ja Kurosakiego zawsze zechcę, o każdej porze dnia i nocy!

To proste. 12 oddział na prośbę kapitana Hitsugaya, ulepszył bramę i teraz każdy shinigami który pochodzi z Soul Socjety od razu ląduje w sztucznej powłoce, rozumiesz?
Jako tako, ale angielski to leży u pani, pani aŁtoreczko.

To ja idę do Urachary. Tam przezimuję.
Nasuwa mi się jedno: KWIIK!

Następnego dnia w szkole Ichigo, jak co dzień rozmawiał z Ishidą, Inoue, Rukią i Sadem.(Jabłkowym!)

Podbiegła do Ishidy i rzuciła mu się na szyję.
- Ishida!
Cz-cześć, Kaoli. – Powiedział Ishida, którego najwyraźniej Kaoli dusiła. Po paru minutach puściła go a ten próbował złapać oddech.
Ale ziomy...

- O, Ichigo! Ty też jesteś w tej klasie? – Zapytała.
- T-tak. – Powiedział nieco zdezorientowany.
To wy się znacie? – Zapytała Rukia. Widać było, że na jej twarzy maluje się zdziwienie. Z resztą, nie tylko na jej. Użyło markera wieloosobowego w PaintShop Pro 12.

Tak. Ja i Kaoli znamy się z dzieciństwa. Jej matka pracowała w szpitalu mojego ojca. – Wyjaśnił Ishida. – Była jednym z shinigami, których mój ojciec tolerował. Było jeszcze dwóch, ale nie wiem, kim byli. Nie znałem ich za dobrze.
Wzruszyła nas twoja historia...

No to szkoda, bo upiekłam dziś ciasto truskawkowe i chciałam was nim poczęstować. Ale jeśli go niema to więcej dla nas! – Mówi Kaoli i nagle zauważa, Inoue i Sado. – A wy, kim jesteście? Czuć od was energią duchową, (...)
Ciekawe jaki ma zapach? *szatan* pewnie pieprz cayenne z nutką mięty. >D

- Ja jestem Inoue Orihime, a to Sado Yasutora. – Powiedziała ruda dziewczyna i uśmiechnęła się do Kaoli.
- No to fajnie! Wy też musicie spróbować mojego ciasta! – Powiedziała Kaoli i pobiegła do drzwi. – Zaraz je przyniosę!
- O, nie. – Westchnął Ishida.
Co się stało? – Zapytał Ichigo.
- Łazienka jest zamknięta. xD!

Jak spróbujesz tego ciasta to zobaczysz. – Oznajmił Ishida. – Kiedy ostatnio jadłem jej ciasto to przez dwa dni siedziałem w kiblu. Mam nadzieję, że poprawiła się z gotowania.
Albo twój układ trawienny jest nieprzystosowany, Uryuu.

Gdy dzwonek szkolny obwieścił koniec zajęć Kaoli spojrzała na kalendarz w komórce. Widniała tam data 26 kwiecień.
O święta Gramatyko! Ilu durniom trzeba tłumaczyć, że pisze się miesiące w bierniku? Kogo, Czego? Kwietnia, kurwa! *przepraszam inaczej nie mogłam*

To jutro… - Powiedziała do siebie i spuściła wzrok. Nagle obok niej znalazła się Orihime.
Klon naszej kochanej Truskawki, jak widzę.

Coś cię trapi, ja się na tym znam. Mi możesz powiedzieć. – Powiedziała Inoue i położyła Kaoli rękę na ramieniu.
Tak mówia albo zboczeńcy, albo stare zabobonne znachorki. Orihime Znachorka!

Po policzku Kaoli spłynęła łza. Inoue zauważyła to i przytuliła Kaoli do siebie.
Ach, czymże byłoby opko, bez Samotnej Łzy?

( >>TU OBRAZEK<< nie mogłam go wstawić.)
A czymże zamiast skomplikowanych opisów są obrazki?

Szybko! Pomórzcie mi! – Krzykną Ishida, gdy ich zobaczył.
Nie Podlasiujemy ci! Dalej nie skomentuję.

To jest pokój Ichiniego.
O, i znów nowy bohater!

- Uspokój się, bo złość piękności szkodzi – odparł Gin i uśmiechnął się na swój sposób. – Jestem tu by przekazać ci wiadomość od Aizena.
Taa, boski posłaniec Ichimaru. Jassne...

- Gdzie ona jest?! Tą karteczkę z pogróżkami też zostawiłeś, prawda?!
- Tak, to ja zostawiłem tą karteczkę. A twoja siostra jest w drodze do Heco Mungo wraz z Ulquiorrą. Wróci do ciebie, jeśli oddasz nam ostrze zugedi.
Listy z pogróżkami? Aaa! Espada upada! *rymło mi się*

Powiedział Ichimaru i używając, shumpo znalazł się za Kaoli i przebił ją mieczem na wylot. Dziewczyna nie wiedziała, co się dzieje. Zemdlała. Zanim straciła przytomność udało jej się odwrócić i zobaczyć jak Gin znika jej z oczu.
Jeżeli TO jest dramat, to ja jestem Śmierć ze Świata Dysku.

- Ichimaru?! – Krzykną Renji ze zdziwienia. Z resztą nie on jeden był zaskoczony.
A ten wyskoczył jak królik z kapelusza

- Ostrze Zugedji.
Niekonsekwencja w nazewnictwie – jest.

- Ostrze Zugedji. Legendarny miecz o niebywale wielkiej mocy. W odpowiednich rękach może czynić niebywale wielkie dobro, lecz jeśli dostanie się w ręce Aizena to może być koniec świata… Świata żywych i Soul Society… Te ostrze należało do mojej matki, Zugedji. To ona uratowała Soul Society dawno temu – odparła zupełnie bez emocji.
[konstruktywny komentarz]xD.[/konstruktywny komentarz]

Drodzy przyjaciele…
Przepraszam, że narobiłam wam tyle kłopotu. Nie chciałam was w to mieszać. To wyłącznie moja sprawa. Nie upilnowałam spraw i potoczyły się inaczej niż powinny. Wyruszę do Heco Mungo w poszukiwaniu siostry.
Znajdę ja pomiędzy jedna promocją, a drugą. No, co z Telezakupami Mango mi się skojarzyło.

Nie martwcie się. Jeśli nie wrócę niech Ishida pilnuje ostrza Zugedi. Znajduje się ono w sejfie za obrazem w moim pokoju. Kod jest w szufladzie.
Nie, no zły Aize nie wpadnie na to, żeby przeszukać dom.

Kiedy Ishida czytał karteczkę nie mógł uwierzyć w to co jest na niej napisane. Ręka mu się trzęsła a po policzku spłynęła jedna łza.
Emo-boy! Czyli moja teoria o dokonaniach seyiuu wpływających na odbieranie postaci jest prawdziwa. ^^'

- Trzeba iść do Urachary.
Po suchary. XD No, ale jak tam można imiona profanować, nooo~~?

- Kim jesteś?! – Krzyknęła mała istotka. Ishida nie mógł uwierzyć w to co widzi. Istotka miała na sobie czarny płaszcz i na głowie kaptur, więc nie widział jej twarzy.
- Jestem Ishida Uryu. Kaoli kazała mi pilnować ostrza Zugedi pod jej nieobecność. W tej chwili szukam kodu do sejfu – powiedział po dłuższej chwili ciszy. Trochę się bał.
- Ishida Uryu? – Zastanowiła się mała, latająca istotka. – No to dobrze. Czyli nie mam się, czym martwić - powiedziała i zdjęła z siebie płaszcz. Była to maleńka dziewczyna, niewiększa od palca z długimi blond włosami. Miała na sobie czerwoną bluzkę na ramiączka i krótkie dżinsowe spodenki. Ishida patrzy ze zdziwieniem na nią.

Ishida z wróżkami? *sztański kwiik*

- Jestem Miya (czyt. Mija). Wróżka stworzona przez Kaoli. Kazała mi pilnować tego kodu.
No, tak wspaniała Mary przerastająca wszystkich Shinigami – jest.

- Wow, to jakieś czary! – zachwycała się Inoue. Jedynie Urachara i Yoruichi nie byli tym zszokowani.
A sama masz takie same wróżki, kretynko!

- Dobra koniec podziwów, trzeba udać się po Kaoli i Kiri. – Przerwała im Yoruichi.
- Ona ma racje. – poparł ją Urachara. – Jak będziecie tak podziwiać niewiadomo co to Kaoli nigdy się nie doczeka ratunku. Idziemy! – Urachara wskazał wachlarzem na otwarte przejście do piwnicy. Wszyscy wskoczyli do środka aby znaleźć się w ogromnych podziemiach sklepu.
Prawie jak lochy w Hogwarcie. Prawie.

- No i czekamy – powiedziała Ichigo ale długo się nie naczekał. Po krótkiej chwili brama była otwarta. Wszyscy podbiegli do bramy.
Co tak szybko?! – Krzyknął Ichigo do Urachary.
- Przygotowaliśmy z Yoruichi wszystko wcześniej. Lepiej się pośpieszcie. – Krzyknął do Ichigo. Wszyscy wbiegli w bramę.
Dlaczego mam wrażenie, że Urahara wiedział o tym porwaniu?

Po 30 minutach byli na miejscu, w Heco Mungo.
Chyba odcinka anime. xD

- Witam. Nazywam się Sakariateno Makonarietto.
- Miło mi. Luz Maria deSpagettini, jestem.

- Kurosami Ichigo, zastępczy Shinigami. Miło mi
Nam tez jest miło, że poznajemy nowego bohatera. xD W tym miejscu jesteśmy zmuszeni skończyć, bo to już koniec tego wspaniałego opowiadanka. A wiadomo aŁtorka chyba mangi nie czyta i nie wie o co be.